Nowy numer 33/2018 Archiwum

Opłatek jak 70 lat temu

– Dobrze, że jesteście, bo trzeba dobrze uczyć historii, a z jej uczeniem nie jest za ciekawie. Podtrzymujcie tę robotę i wciągajcie w nią młodszych od was, bo my odchodzimy – mówił rekonstruktorom Marian Podgóreczny.

Odkłamywać historię, pokazywać poświęcenie i bohaterstwo partyzantów i tych, którzy im pomagali – ta idea przyświeca organizatorom partyzanckiej wigilii, będącej wspomnieniem tej, która odbyła się w 1944 r. w niewielkiej wiejskiej szkole w Libiszowie. – Organizujemy ją od 5 lat. Są partyzancki marsz grup rekonstrukcyjnych, kolędy i łamanie się opłatkiem z miejscową ludnością, potomkami tamtych mieszkańców. Ze szwadronu por. Adolfa Pilcha „Doliny”, który wówczas przybył z Kraśnicy do Libiszowa, a którego komuniści po wojnie oskarżali o faszyzm i współpracę z Niemcami, żyje jeszcze dwóch – Marian Podgóreczny i Ryszard Bielański.

Pierwszy mieszka w Sopocie, drugi – w Warszawie. Obaj po 70 latach stawili się na naszą wigilię, by wspominać i znów łamać się opłatkiem – mówi Tomasz Łuczkowski, dyrektor Muzeum Regionalnego w Opocznie, jeden z głównych organizatorów wigilii. W przygotowaniu przedsięwzięcia wspierają go koła gospodyń wiejskich, dyrekcje szkół oraz rekonstruktorzy. – Dobrze, że jesteście, bo trzeba dobrze uczyć historii, a z jej uczeniem nie jest za ciekawie. Podtrzymujcie tę robotę i wciągajcie w nią młodszych od was, bo my odchodzimy – mówił rekonstruktorom M. Podgóreczny, a ci pozwalali uczniom zapoznawać się z partyzancką bronią i opowiadali im o czasach wojny.

O niezwykłej wieczerzy sprzed 70 lat opowiadali uczniowie Szkoły Podstawowej w Libiszowie w programie artystycznym. Wspominał ją także R. Bielański. – W lasy opoczyńskie przedarliśmy się po klęsce powstania warszawskiego. Nasz szwadron był częścią 25. Pułku Armii Krajowej. Początkowo mieliśmy spędzić Wigilię u pani Bąkowskiej w Kraśnicy, ale gdy okazało się, że tu będzie stacjonować dowództwo naszego pułku, przeszliśmy marszem do Libiszowa. Pani Bąkowska zapakowała wiktuały i poszliśmy. Pamiętam małą szkółkę, nauczycieli i mieszkańców, którzy urządzili nam wcale nie taką skromną wieczerzę. Wciąż w oczach mam kolegów, a w uszach mi brzmi tamten śpiew: „Przyjdź, Dzieciątko Boże, pod rodzinną strzechę. Zanieś nam nadziei promień i pociechę” – wspominał R. Bielański.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma