Nowy numer 25/2018 Archiwum

Zegar z przebitym Sercem

Arcybractwo NSPJ. W każdym momencie doby – czy śpimy, pracujemy, czy robimy zakupy – w każdej godzinie są ludzie, którzy stoją na straży i modlą się za nas.

W parafii na Glinicach 85 lat temu powstało Arcybractwo Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa. Powołał je ówczesny proboszcz ks. Jan Węglicki. Straż Honorowa nie przerwała swojej działalności w czasie niemieckiej okupacji. Obok modlitwy niosła wówczas pomoc charytatywną. W 1949 r. władze komunistyczne brutalnie przerwały tę działalność. Mimo to jej członkowie nie zaprzestali modlitwy, a arcybractwo odrodziło się wraz z upadkiem minionego ustroju.

Pierwsze były wizytki

Grażyna Gaworska jest zelatorką Straży Honorowej w glinickiej parafii od 2011 r., a w samym bractwie działa od wielu lat. – Obowiązki zelatorki przejęłam po Annie Sztuce. W tej chwili jest nas 26 kobiet. Spotykamy się w pierwszy piątek miesiąca. Jest Msza św. wynagradzająca za grzechy nasze i całego świata. Po Eucharystii spotykamy się przed obrazem Najświętszego Serca Pana Jezusa, modlimy się i czuwamy. Wymieniamy bilety, które zawierają wskazówki podpowiadające, jak poprawiać się w życiu, jak uczyć się przyjmować krzyż i cierpienie. Mamy też spotkania formacyjne – mówi.

Wszystko zaczęło się we Francji w Zgromadzeniu Sióstr Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny zwanych wizytkami. W grudniu 1673 r. św. Małgorzata Maria Alacoque miała pierwsze z 80 objawień Najświętszego Serca Pana Jezusa. Stały się one bodźcem do powstania nurtu pobożności skupiającej się na modlitwie wynagradzającej Panu Jezusowi Odkupicielowi, a ich zewnętrznym obrazem stało się przebite Serce Zbawiciela. Niespełna 200 lat później s. Maria od Najświętszego Serca, także francuska wizytka, w klasztorze w Bourg-en-Bresse doznała wewnętrznej wizji. Pod jej wrażeniem narysowała tarczę zegara, w środku której znajdowało się Serce Jezusa przebite włócznią. U góry rysunku zakonnica umieściła słowa: „Cześć, Miłość, Wynagrodzenie Sercu Jezusowemu!”, a na dole: „Arcybractwo Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa”. Ten rysunek s. Maria przyniosła przełożonej, a ta zgodziła się, by imiona wszystkich sióstr zostały wpisane na zegarze przy dowolnie wybranej przez każdą z nich godzinie. W ten sposób rozpoczęła się ustawiczna modlitwa w Straży Honorowej. Było to 13 marca 1863 roku. Bardzo szybko do tej wspólnoty przystąpiło 112 klasztorów sióstr wizytek. Bractwo zaczęło obejmować wiele innych osób, zarówno duchownych, jak i świeckich. W 1864 r. dzieło pobłogosławił papież Pius IX, który sam stał się jego członkiem. Wtedy też napisano tak zwane bilety zawierające wskazówki dla duchowej formacji strażników. W 1868 r. Straż Honorowa dotarła do Polski. Wielkim czcicielem Bożego Serca był św. Jan Paweł II, a obecnie członkiem Straży jest Benedykt XVI. W naszej diecezji arcybractwo działa przy kilkunastu parafiach. Wszędzie na świecie zapisujące się do niego osoby wybierają sobie godzinę, w której staną się strażnikami. W ten sposób na całym ziemskim globie w czasie każdej godziny trwa modlitwa wynagradzająca.

– Dla całego arcybractwa została również ustanowiona tzw. Święta Godzina. Przypada ona zawsze z pierwszego czwartku na pierwszy piątek miesiąca. Dawniej zaczynała się o 23.00, a kończyła o północy. Natomiast teraz – za zgodą władz arcybractwa – ponieważ jest w nim dużo osób starszych i chorych, jest to dowolna godzina i można modlić się i czuwać wcześniej – wyjaśnia G. Gaworska.

Zakochane w modlitwie

Dla każdej z członkiń Arcybractwa Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa z glinickiej parafii modlitwa jest bardzo ważna. Mówią, że nią żyją. Dlatego należą także do innych wspólnot modlitewnych, m.in. kół Żywego Różańca czy do Stowarzyszenia Matki Bożej Patronki Dobrej Śmierci. Pani Grażyna przyznaje, że od dziecka lubiła się modlić. Zawsze uczestniczyła w majówkach, nabożeństwach różańcowych. Nawet gdy była jeszcze aktywna zawodowo, codziennie przychodziła do kościoła.

– Ja kocham Kościół i modlitwę – mówi Jadwiga Nobis, która jest też zelatorką Apostolstwa Dobrej Śmierci. Apostolstwo to poznała, angażując się w nie niemal 20 lat temu przy klasztorze ojców bernardynów. – Do naszej świątyni przychodzę dwa razy dziennie. Rano odmawiam jeden Różaniec za całą rodzinę, a wieczorem drugi do Matki Bożej Patronki Dobrej Śmierci. Codzienna godzina modlitwy jest zobowiązaniem wymagającym dużej odpowiedzialności i często samozaparcia. – Do arcybractwa namówiła mnie nasza zelatorka z koła Żywego Różańca. Dała mi zegar Straży Honorowej. Trochę się obawiałam, bo to obowiązek, ale jestem zadowolona, bo lubię się modlić. By pogodzić obowiązki domowe z modlitwą, wstaję o godz. 4. Ale się przyzwyczaiłam – wyznaje Maria Stanisławek.

Niejedna z członkiń arcybractwa spotkała się z nim dużo wcześniej. Helena Brzeska pamięta, że zegar Straży Honorowej wisiał u rodziców jej mamy. – Nikt mi wtedy nie wytłumaczył, o co chodzi. Ale pamiętam, że dziadkowie codziennie odmawiali cały Różaniec i modlili się z całą ósemką swoich dzieci – wspomina. Ona sama do Straży wstąpiła w październiku 2006 roku. – W kościele odprawiały się Msze św. gregoriańskie za mojego zmarłego męża. Byłam świadkiem, gdy pewna pani oddawała zelatorce bilety arcybractwa innej starszej pani, bo tamta – z powodu choroby – nie mogła wypełniać obowiązków. Powiedziałam wtedy, że ja wezmę te bilety i tak zaczęła się moja obecność w arcybractwie. Ono mi bardzo pomogło, bo po śmierci męża nie umiałam sobie poradzić. Ta godzinna modlitwa wyrwała mnie z marazmu – wyznaje. Władysława Chrost jest zelatorką koła Żywego Różańca. Z podziwem patrzyła na siostrę swojego męża, która była członkinią Straży Honorowej.

– Gdy spotykaliśmy się z racji imienin czy świąt, ona przepraszała obecnych i szła się modlić. U niej widziałam bilety arcybractwa, a wstąpiłam do niego po zachęcie byłego proboszcza ks. Stanisława Suwały. Otrzymałam naszą książeczkę „Podręcznik Godziny Obecności przy Sercu Jezusa”. Przyniosłam ją do domu i mówię do męża: „Słuchaj, będziemy się modlić”. Helena Wydra należy do arcybractwa od dwóch lat, choć chciała do niego wstąpić znacznie wcześniej. – Nie było to możliwe, ponieważ przez ponad 13 lat opiekowałam się mężem po udarze. Zapisałam się, uczęszczam na nasze spotkania i staram się odmawiać wszystkie modlitwy – mówi. Bardzo ciekawą historię związaną z obrazem Serca Pana Jezusa opowiada Danuta Hernik: – Gdy wyszłam za mąż, zamieszkaliśmy na stancji. W komórce był obraz Serca Pana Jezusa. Właściciel poinformował nas, że zanieśli go tam poprzedni lokatorzy. Był zamoknięty, szczególnie prawa ręka Jezusa. Zastanawiałam się, czy ten obraz był poświęcony. Właściciel zapewnił, że tak. Postanowiliśmy go odnowić. W nocy przyśnił mi się ten obraz, a szczególnie dokładnie widziałam tę odnowioną rękę. Rano z mężem znaleźliśmy ogłoszenie, gdzie można dokonać renowacji. Gdy obraz do nas wrócił, oprawiony w ramki i odnowiony, bardzo zdumiała mnie prawa ręka. Była dokładnie taka, jaką widziałam wcześniej we śnie. Obraz do dziś wisi w naszym domu.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma