Nowy numer 3/2021 Archiwum

Dom z domkami i ciociami

Przychodzą tu poranieni przez los i zbuntowani. To miejsce to jedna z cegiełek miłosierdzia w twierdzy budowanej przez radomską Caritas.

Z Radomia jedzie się tam drogą na Wrocław. Za Iłżą, w miejscowości Pastwiska, trzeba skręcić w prawo i wjeżdża się między malowniczo położone wsie województwa świętokrzyskiego. Po niecałych 5 km widać okazały budynek, zdecydowanie wyróżniający się na tle wiejskich domów. Przytwierdzona do muru tabliczka informuje: „Dom Matki i Dziecka im. Jana Pawła II Jasieniec Iłżecki Dolny 52”. Na tej samej tabliczce widnieje logo Caritas Diecezji Radomskiej.

Nowi lokatorzy

Historia tego obiektu zaczyna się w latach 80. XX w. Wtedy mieszkańcy wsi postanowili stworzyć miejsce, w którym będą mogli się spotykać. W zbiórkę pieniędzy zaangażowali się członkowie kółka rolniczego i koła gospodyń wiejskich. Budynek powstawał dzięki mieszkańcom, którzy przy jego budowie pracowali społecznie. Kiedy zabrakło pieniędzy na wykończenie, prace odłożono na później. Dom stał pusty. Z czasem zmieniło się jego przeznaczenie. Z inicjatywy bp. Jana Chrapka i przy współpracy samorządu miasta i gminy Iłża powstał tu w 2003 r. właśnie Dom Matki i Dziecka. im. Jana Pawła II. Wtedy był to Ośrodek Interwencji Kryzysowej dla Ofiar Przemocy w Rodzinie, a domem do 2007 r. opiekowały się siostry ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. Działalność ośrodka rozszerzała się i w 2005 r. w tym samym budynku zaczęła działać również placówka opiekuńczo-wychowawcza typu socjalizacyjnego. Początkowo było tu 20 dzieci, później 30. Potrzeby rosły, więc Caritas zaczęła szukać nowego domu dla kolejnych 14 dzieci. Kupiła go w pobliskich Starachowicach w 2010 roku. W kolejnym roku, decyzją wojewody mazowieckiego, utworzono Dom Matki i Dziecka w Jasieńcu Iłżeckim Dolnym z filią w Starachowicach przy ul. 1 Maja 13b. Trochę później w tym miejscu zawieszono działalność Ośrodka Interwencji Kryzysowej dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Mottem domu stały się słowa zmarłego bp. Jana: „Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię”.

Nasze dzieci

– Trafiają do nas dzieci po przejściach. Staramy się naszym podopiecznym zapewnić, w miarę możliwości, warunki zbliżone do tych domowych, rodzinnych, począwszy od kwestii bytowych – pokój, łóżko, biurko, lampka, po pomoc psychologiczną, intelektualną, ale przede wszystkim okazać uczucie, zrozumienie i miłość, której często zabrakło w ich domach rodzinnych. W większości przypadków przyczyny, dla których tu się znalazły, to niewydolność wychowawcza rodziców, alkoholizm, niedopilnowanie obowiązku szkolnego – mówi Beata Jędra, dyrektor Domu Matki i Dziecka w Jasieńcu Iłżeckim Dolnym – dom z filią w Starachowicach. Z uwagi na umiejscowienie placówki i szeroką rozpiętość wiekową, jej podopieczni chodzą do miejscowej szkoły, ale i placówek w Iłży, Starachowicach czy Radomiu. Do najbliższych miejscowości wozi je gimbus. Do szkół, które są w większej odległości, dowożone są transportem ośrodka i korzystają z internatu. W dni wolne od nauki wracają do ośrodka. – Nasza idea to praca z dzieckiem i jego rodziną, by mogło do niej kiedyś wrócić. Są tacy podopieczni, którzy podczas świąt są urlopowani do domu rodzinnego, ale są i tacy, którzy ten czas spędzają razem z nami – mówi dyrektor. Tu każdy z młodych ludzi ma za sobą inną, mniej lub bardziej skomplikowaną, życiową historię. Jest na przykład wzorcowe rodzeństwo. To jedni z pierwszych, którzy trafili do ośrodka. Najstarsi już się usamodzielnili, opuścili placówkę. Utrzymują kontakt z młodszym rodzeństwem pozostającym w ośrodku i sprawują nad nim opiekę prawną. Zabierają je do siebie w dni wolne od nauki. – Mamy też dziecko po traumatycznych przeżyciach z domu rodzinnego i po kilku próbach umieszczenia go w rodzinach zastępczych, gdzie również spotkało się z przemocą. Obecnie jest w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym – opowiada B. Jędra. Dominika ze sprzężonymi niepełnosprawnościami trafiła do domu do Jasieńca prosto z oddziału szpitalnego, gdy miała kilka miesięcy. Była jak roślinka. Teraz ma prawie 10 lat. Jeździ na wózku, ale jeśli ktoś ją podtrzyma, próbuje się sama poruszać. Na co dzień przebywa w Szkolno-Wychowawczym Ośrodku w Radomiu. Do Jasieńca przyjeżdża w dni wolne. Dzięki współpracy tych dwóch ośrodków udało się wypracować również system porozumiewania się z dziewczynką za pomocą piktogramów. – Mamy wydzielone administracyjnie dwa piętra. Każde z pięter to tak zwany „domek”. W „domku” jest po 5 pokoi, w których przebywają wychowankowie. Mają też do dyspozycji salon, jadalnię z aneksem kuchennym i łazienki – dla dziewcząt i chłopców – opowiada dyrektor. Podopieczni mogą tu przebywać od 10. do 18. roku życia, na mocy postanowienia sądu. Później sami podejmują decyzję, czy chcą być tu nadal (bo mogą pozostać do ukończenia 25. roku życia). Jest też pewien warunek: trzeba kontynuować naukę i dostosować się do regulaminu domu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama