Nowy numer 2/2021 Archiwum

Takie piękne życie

– Potrafił kochać, mimo że był artystą, a – jak wiemy – artysta bywa zapatrzony w samego siebie – mówiła o Wojciechu Kilarze Barbara Gruszka-Zych.

W Radomskim Klubie Środowisk Twórczych i Galerii „Łaźnia” odbyło się spotkanie, które było dla miasta częścią wielkiego muzycznego święta. Bowiem to właśnie w Radomiu odbywały się główne uroczystości związane z niezwykłym jubileuszem cyklu koncertów organizowanych od 2001 roku przez Mazowiecki Instytut Kultury. W „Łaźni” wybrzmiał 149. koncert Festiwalu „Mazowsze w Koronie – Muzyczne Wieczory w zabytkach architektury mazowieckiej” (edycja XIV Anno Domini 2017), a nosił tytuł „Wojciech Kilar – wieczór wspomnień”. Jubileuszowy, 150. wielki koncert złożony z dzieł W. Kilara wybrzmiał dzień później w radomskiej katedrze.

Podczas spotkania w „Łaźni” rozmawiano o jednym z największych twórców naszych czasów z osobami, które były z nim bardzo blisko. Wspomnienia przeplatano muzyką bohatera wieczoru w wykonaniu Marii Lewickiej (flet), Magdaleny Schabowskiej (sopran) i Agnieszki Kopackiej (fortepian). Gościem specjalnym tego koncertu była B. Gruszka-Zych, poetka i dziennikarka, autorka książki „Wojciech Kilar. Takie piękne życie”.

– Na co dzień pracuję w tygodniku „Gość Niedzielny”. Miałam to szczęście, że robiąc swoje materiały, poznawałam wielu znamienitych ludzi. Jednym z nich był Wojciech Kilar – artysta, który przypomina mi o tym, że właściwie trzeba być artystą życia. Spotkaliśmy się przy okazji muzyki, ale on ciągle powtarzał, że najważniejsze to być człowiekiem skromnym i dobrym, bo tylko wtedy życie i sztuka mają sens – mówiła. Ze wspomnień autorki wyłonił się człowiek niezwykle skromny, pogodny i pobożny, który – wbrew obiegowym opiniom – powtarzał, że nie należy liczyć na wielkie natchnienie, tylko ciężko pracować. Muzyka przychodziła do niego nieustannie. Przy tym był człowiekiem, który potrafił bezgranicznie kochać swoją żonę Basię i kochał po cichu ludzi. Mówił, że każdego dnia trzeba być lepszym człowiekiem, i że wszyscy mamy dążyć do świętości. – To było jego podstawowe przesłanie. No i mówił mi, że Pan Bóg jest – podkreśliła. Po jego śmierci okazało się, że nieustannie pomagał innym, m.in. fundował stypendia, finansował dom seniora muzyka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama