GN 48/2020 Archiwum

Złote córki

Pracują w wielu parafiach, ale tylko w jednym sanktuarium.

Do tego miejsca przyszły, gdy proboszczem został ks. Stanisław Janik. – To było 50 lat temu. Ksiądz Janik był proboszczem w Wysokiej. Gdy otrzymał nominację do sanktuarium MB Różańcowej w Wysokim Kole, poprosił, by razem z nim rozpoczęły tam posługę nasze siostry, które wtedy pracowały właśnie w Wysokiej – mówi o początkach s. Halina Pawłowska, przełożona wspólnoty sióstr ze Zgromadzenia Córek św. Franciszka Serafickiego w Wysokim Kole.

– Pracujemy w wielu parafiach i wszędzie jest dużo obowiązków. W sanktuarium jest nieco inaczej, bo tu trudno wszystko przewidzieć z dużym wyprzedzeniem. Jednakże dla sióstr wielkie dobro to obecność Matki Bożej w cudownym obrazie. Wysokie Koło rozwija się coraz bardziej. Przybywa pielgrzymów, zarówno indywidualnych, jak i tych w grupach. Każdego chcemy przyjąć, oprowadzić, a gdy zgłoszą się odpowiednio wcześniej, podjąć gorącym posiłkiem. To więcej pracy i w zakrystii, i na chórze kościelnym za organami, ale także w kuchni i na zapleczu sanktuarium, gdzie mamy pamiątki. Każde z tych miejsc to nasza siostrzana posługa. Ale nie narzekamy. Wręcz przeciwnie – ten trud daje duże poczucie satysfakcji – mówi s. Halina.

Jubileusz 50-lecia pobytu w Wysokim Kole zbiegł się z 75. rocznicą śmierci bł. ks. Antoniego Rewery, męczennika II wojny światowej, założyciela zgromadzenia. Zafascynowany duchowością św. Franciszka w 1933 r. założył nowicjat przyszłego Zgromadzenia Córek św. Franciszka. Ten męczennik prawdy zmarł z głodu i wycieńczenia w Auschwitz. Aresztowany, podczas przesłuchań przed gestapo przyznał, że czytał podziemną prasę, bo – jak mówił – nie mógł kłamać, ale nie zdradził nikogo, kto mu ją dostarczał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama