Gość Katowicki 29/2018 Archiwum

Balsam na serce

– Chcę dawać chorym światło wiary, bo w tej ciemności, w której są – kiedy nie rozumieją, co się z nimi dzieje, nie rozumieją tego, co inni chcą z nimi zrobić – Pan Bóg pomaga. Rozświetla życie i daje nadzieję – mówi ks. Konrad Wójcik, kapelan w Krychnowicach.

Krychnowice to do niedawna nazwa graniczącej z Radomiem miejscowości, dziś jedna z dzielnic miasta, której nazwa – nie tylko w województwie mazowieckim – kojarzy się z placówką, gdzie przebywają osoby z problemami psychicznymi. „Samodzielny Wojewódzki Publiczny Zespół Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej im. dr Barbary Borzym” – tak można dziś przeczytać na tablicy informacyjnej przed wjazdem na rozległy teren szpitala. – Specyfiką tego szpitala jest to, że tutaj nie ma ludzi umierających, nie ma tu nagłych przypadków. Pod pewnymi względami trudniejsza jest praca w zwykłym szpitalu. Tam kapelan musi być cały czas na dyżurze. W każdej chwili karetka może przywieźć umierającego człowieka. Natomiast tu pacjenci są fizycznie zdrowi, ale to osoby z zaburzoną psychiką i czasem nie wiadomo, jak im mówić o Panu Bogu, żeby zrozumieli, kim On jest. Trudno przebić się przez pewne schematy myślenia – wyjaśnia kapelan.

Kapłan prowokuje

Ksiądz Konrad pochodzi z Radomia z parafii Chrystusa Króla na Gołębiowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 2004 roku. Trzy lata był wikariuszem w parafii Miłosierdzia Bożego w Przysusze. Potem bp Zygmunt Zimowski skierował go na studia specjalistyczne z psychologii na KUL. Zwieńczył je doktoratem. – W czasie studiów rosło we mnie pragnienie, by pomagać ludziom. Służyć im wiedzą, którą zdobyłem. Dlatego zacząłem bardziej interesować się osobami z problemami psychicznymi i uzależnionymi – mówi ks. Wójcik. Kapelanem w szpitalu psychiatrycznym jest od 4 lat. Od tego czasu związany jest z radomską parafią Miłosierdzia Bożego, ale mieszka w niej od sierpnia ubiegłego roku. Proboszczem parafii jest ks. Mirosław Kszczot, diecezjalny duszpasterz trzeźwości, który przy parafii prowadzi Diecezjalny Ośrodek Trzeźwości. Z ks. Mirosławem ks. Wójcik współpracował jeszcze w czasie studiów. – Pierwszy kontakt z tym szpitalem miałem przez osoby uzależnione. Przychodziłem na oddział odwykowy. Tam głosiłem katechezy i miałem spotkania z uzależnionymi od alkoholu i narkotyków. Był też czas na indywidualne rozmowy. Obecność księdza na tym oddziale prowokowała wiele osób do tego, by się zastanowić nad swoją relacją z Panem Bogiem. Niektórzy prosili o rozmowę, a następnie przystępowali do spowiedzi – nieraz po kilku czy nawet kilkunastu latach. Oni odzyskują kontakt z Panem Bogiem, sens i motywację do leczenia – wspomina kapelan. Młodzi narkomani mieli największe opory, by porozmawiać z księdzem, choć byli życzliwi. Korzystali z tego, że ksiądz jest na oddziale, inaczej nie odważyliby się do niego przyjść. – Mieli bariery, negatywne wyobrażenia o księżach. Spotkania na tym oddziale też służyły temu, by odkręcać te stereotypy. Trzeba było przejść przez serię standardowych pytań o finanse, o skandale w Kościele. Jak się przez to przeszło, to potem już się zdobywało ich zaufanie – mówi kapelan. Oprócz tego, że posługuje w szpitalu, ks. Wójcik jest duszpasterzem służby zdrowia i działa w Duszpasterstwie Trzeźwości. Interesuje się sportem, głównie piłką nożną. Grał w drużynie kleryckiej, a przed wstąpieniem do seminarium w radomskim klubie. – Dowiedziałem się, że sportowcy, tak jak i ja, mają lekko powiększoną komorę serca. Dlatego może mam więcej miejsca w sercu dla potrzebujących – uśmiecha się.

Anioły bez skrzydeł

Ksiądz Konrad katechizuje też w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii „Pałacyk”, który mieści się na terenie szpitala. – Przebywają tam gimnazjaliści z problemami wychowawczymi, czyli np. wagarują, uciekają z domu, mają zaburzenia osobowości i są uzależnieni. Większość z nich ostatni raz była w kościele, gdy przystępowali do Pierwszej Komunii Świętej. Nie umieli się spowiadać, a główne prawdy wiary i katechizm były im obce. Trzeba zdobyć ich zaufanie. Kiedy przychodzą do ośrodka, to są to takie trochę dzikusy. Nie potrafią się zachować wobec innych ludzi, do księdza mówią „pan”. Niektórzy po pół roku pobytu – to cieszy – spowiadają się, chodzą na Msze św., udzielają się w wolontariacie przy parafii na rzecz osób niepełnosprawnych – wyjaśnia ks. Wójcik. Kiedy młodzi trafiają do ośrodka, są niepokorni, próbują się popisywać. – Tu są dzieciaki poranione, zaniedbane wychowawczo. One potrzebują dużo wyrozumiałości i czułości. To na nich działa. Atmosfera dobra, ciepła, miłości porusza w nich to, czego im brakuje. Oni mają prawo się buntować. Jedna z nauczycielek powiedziała kiedyś, że to są aniołki, którym ktoś poobrywał skrzydła. Mają w sobie dużo dobra, tylko ktoś ich skrzywdził i mają w sobie dużo buntu, pretensji, bo od najmłodszych lat byli zaniedbani. Oni potrzebują zwykłej ludzkiej życzliwości – mówi ks. Konrad i przyznaje, że praca w ośrodku uczy go cierpliwości i rozumienia drugiego człowieka. – Ale przede wszystkim chcę tym dzieciakom mówić o miłości Pana Boga. One nie znają pojęcia miłości. Mówią, że w nią nie wierzą. Nie dostrzegają sensu życia. Gdy pytamy, czemu sobie szkodzą, odpowiadają, że dlaczego mają tego nie robić. Choć wiedzą, że to się źle skończy. Chcę z miłością Bożą dotrzeć do takich poranionych ludzi i udowodnić im, że komuś na nich zależy – przyznaje kapelan. Katechizuje w ośrodku już ponad rok. Zdobył sobie zaufanie młodych. Michaela, podopieczna placówki, mówi, że ksiądz jest bardzo potrzebny jej oraz jej kolegom i koleżankom. Dużo im pomaga. – Jest świetny. Nigdy takiego księdza nie spotkałam. Ma poczucie humoru, śpiewa, dużo mnie nauczył. Rozmawiam z nim jak z bliską mi osobą – podkreśla. Renata Kawka, sekretarz placówki, przyznaje że ks. Konrad wprowadza ciepłą atmosferę i dzieci chętnie uczestniczą w katechezach i Mszach św. – Jest bardzo tolerancyjny, otwarty. Urozmaica katechezy grą na gitarze, gra z uczniami w piłkę, organizuje im wycieczki, interesuje się nimi. Wcześniej niektórzy unikali katechezy, tłumacząc, że są niewierzący. Teraz mamy 100 proc. wierzących – mówi.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma