Nowy numer 49/2018 Archiwum

Biedne i bogate śniadanie

Kiedyś przygotowanie do Wielkanocy miało bardziej kontemplacyjny i wyciszony charakter, ale też świętowanie Zmartwychwstania Pańskiego było radośniejsze i pełne nadziei na pomyślny czas.

Muzeum Wsi Radomskiej turyści chętnie odwiedzają o każdej porze roku. Oprócz pięknych plenerów, ciekawych obiektów i wytyczonych ścieżek tematycznych czekają tu na nich specjalnie przygotowane wystawy. Do połowy kwietnia w skansenie można oglądać ekspozycje związane ze Świętami Wielkiejnocy. W dworze z Pieczysk i wybranych wiejskich chałupach podpatrzymy, jak kiedyś przygotowywano się do najważniejszego dnia w roku – zmartwychwstania Pana Jezusa i jak ten dzień świętowano. Część zwyczajów przetrwała do dziś. Wiele z nich jest już zapomnianych.

Ciemna kapota

Spacer po skansenie rozpoczyna się w chałupie z Chomentowa. Tu przedstawiona jest Środa Popielcowa – dzień pokutny. Na stole ustawione są postne posiłki – kasza jaglana, ryby. Na kuchni stoją garnki. Na łóżku leży ciemna kapota. – Na okres Wielkiego Postu z szaf wyciągane były ciemne ubrania. Wyparzano też garnki, żeby nawet gram tłuszczu w nich nie został, bo był to ścisły post – wyjaśnia Piotr Redestowicz, przewodnik MWR. Ale początki postu miały też weselsze akcenty. Dziewczęta zaczynały wtedy haftować chusteczki, by w Lany Poniedziałek obdarzyć nimi swoich wybranków. Niedziela Palmowa pokazana jest w chałupie z Alojzowa. Na stole leży palma, która została poświęcona w kościele. Czeka na to, żeby gospodarze wetknęli ją za święty obraz. Kiedyś wierzono, że palma ma magiczną moc – chroni przed żywiołami, przynosi urodzaje. Połykano również kotki oderwane z gałązek, by chroniły przed chorobami gardła. – W chałupie jest też stanowisko do pisania pisanek. Są tu jajka, świece, są żelazka, które służyły do tego, by na jajko nanosić wosk. Potem trzeba było je ufarbować. W latach 60. XX wieku używano już sztucznych barwników, wcześniej były naturalne, najczęściej z łupin cebuli, ewentualnie kory dębu i olchy – wyjaśnia P. Redestowicz. Tradycyjna radomska pisanka jest dwubarwna. Na kolorowym tle widać wzór w naturalnym kolorze jajka. Dawne zwyczaje wielkosobotnie przedstawiono w chałupie z Kłonówka. Tego dnia gospodyni zajęta była przygotowaniem pokarmów do święcenia. – Kiedyś święcono wszystkie pokarmy, które spożywano w Wielkanoc. Obowiązkowo musiała być baba, chleb, baranek z ciasta, pisanki, jaja, kiełbasy. Najczęściej święconkę robiono w nieckach, by to wszystko się zmieściło. Były one pięknie wyłożone obrusem albo ręcznikiem – opowiada przewodnik. Na stole obok niecki ze święconką położone są kołatki, które były używane już od Wielkiego Czwartku. Chłopcy chodzili z nimi po wiosce przed nabożeństwami. W zastępstwie dzwonów nawoływały wiernych do kościoła. W czasie Wielkiego Postu panowały powaga i zaduma. Przejawiały się nie tylko w zachowaniu, jedzonych pokarmach, ale też w noszonych strojach. To wszystko miało jak najlepiej przygotować do Świąt Wielkiejnocy, bo potem zaczynał się weselszy okres. Wszystko było bardziej kolorowe i radosne. Chałupy zdobiły pająki i kolorowe wycinanki.

Czas zabaw

Świętowanie Wielkiej Niedzieli, podobnie jak dziś, rozpoczynała Msza Rezurekcyjna. „Po powrocie z kościoła zasiadano do śniadania, które z racji ilości potraw jest zarazem obiadem i kolacją, zwłaszcza, że niedzielę uznawano za tak ważne święto, że nie gotowano. Zakończenie czterdziestodniowego postu wzmagało apetyt, tym bardziej, że pobudzały go obficie zastawione stoły. Pamiętać należy, że dla mieszkańców biednych wsi radomskich jeszcze w początkach XX wieku bywała to często jedyna okazja spróbowania mięs i wędlin. Do dziś śniadanie rozpoczyna się tak samo jak przed laty – od uroczystego podzielenia się jajkiem i złożenia sobie życzeń. Zwyczaj ten jest wyrazem więzi, wzajemnej życzliwości i współudziału w święcie” – pisze Justyna Górska-Streicher z MWR w książce „Od obrzędu do widowiska ludowego. Zwyczaje regionu radomskiego”. Jak wyglądało wielkanocne śniadanie u biednych i bogatych, można zobaczyć w chałupie „biedniaczej” z Bartodziejów i dworze z Pieczysk. W chałupie jest skromnie zastawiony stół, ale nie brakuje na nim mięsa. Obok leżą wycinanki, a u sufitu wiszą pająki. We dworze stół ozdobiony jest bukszpanem. Na nim różne mięsa, wędliny i baby wielkanocne. By przekonać się, jak kiedyś świętowano Lany Poniedziałek, trzeba zajrzeć do chałupy z Jastrzębi. W izbie jasnej panuje bałagan. Powywracane krzesła. Niepościelone łóżko. – Chłopcy przyszli oblać wodą dziewczynę. Zaskoczyli ją z rana, ona jeszcze była w łóżku, dlatego w izbie panuje nieporządek. Ale dziewczyna nie była dłużna. Na stole miała przygotowany dzbanek z wodą. W zamian za to, że przyszli oblać dziewczynę, chłopcy dostawili od gospodyni dyngus, czyli nic innego jak chleb, babę wielkanocną, kiełbasę, słoninę, jajka. W ten dzień panny swoim chłopakom, którzy im się podobali, dawały pisanki owinięte w chusteczki, które zaczynały wyszywać od Środy Popielcowej – opowiada P. Redestowicz. – Oblewanie wodą wiązało się z powodzeniem na wsi. Im dziewczyna była mocniej oblana, tym miała większe powodzenie – dodaje. W izbie ciemnej chałupy z Jastrzębi pokazany jest inny zwyczaj związany ze Świętami Wielkiejnocy – wizyta młodych mężczyzn i dzieci z kogutkiem. – Kogut był przede wszystkim symbolem waleczności i płodności. Miał zapewnić urodzaj i dobrobyt na nadchodzący rok. Starsi przychodzili z kogutkiem. Była to forma kształtem przypominająca koguta z przyklejonymi piórami, zatknięta na kij. Dzieci chodziły z wózeczkiem, do którego można było wrzucić pisanki. Za to, że przyszły do chałupy, od gospodarzy otrzymywały poczęstunek – wyjaśnia przewodnik. – W czasie Wielkanocy po wsiach chodzili też mężczyźni z harmonią, bębenkiem, skrzypkami. Grając, rozpoczynali ten weselszy okres, wprowadzali więcej radości. Kończył się okres zadumy, rozpoczynała się zabawa.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy