Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Kamień, który został pomnikiem

– Gdy mnie ktoś pyta, czy warto było się poświęcać, siedzieć w więzieniu, to ja odpowiadam, że warto – mówi Bronisław Kawęcki, dawny opozycjonista, działacz NSZZ „Solidarność”, przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika Czerwiec ’76.

Nie brałem udziału w wydarzeniach 25 czerwca 1976 r. Wróciłem wieczorem i było już po wszystkim. Dwa miesiące później przyszły sygnały o śmierci ks. Romana Kotlarza. Wychowywały mnie bezhabitowe siostry zakonne z ul. Staromiejskiej w Radomiu i one powiedziały, że ksiądz został zamordowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Od tego czasu interesowałem się losem tego kapłana – wspomina.

Zerwane rozmowy

Rok później, 21 sierpnia 1977 roku, pan Bronisław uczestniczył w uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej Błotnickiej w sanktuarium w Starej Błotnicy. Obecny tam kard. Karol Wojtyła w homilii mówił o wydarzeniach radomskich w czerwcu 1976 r. – Po latach użyliśmy nagrania z głosem kardynała w filmie „Miasto z wyrokiem” dla TVP 1 w reżyserii Wojciecha Maciejewskiego, którego producentem było Contra Studio Łódź Jacka Gwizdały. Byłem też konsultantem i inicjatorem filmu o ks. Kotlarzu „...I cicho ciało spocznie w grobie” oraz opracowania książkowego licealistów o kapłanie męczenniku. Była to dla mnie ogromna satysfakcja – podkreśla.

Wydarzeniami radomskimi pan Bronisław zajmuje się od września 1980 r., kiedy powstał Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” Ziemia Radomska w Radomiu. „S” postulowała, by pozbawić pełnionych funkcji osoby współodpowiedzialne za brutalne represjonowanie uczestników protestu społecznego, wyjaśnić przyczyny śmierci ks. Kotlarza oraz wydarzenia 25 czerwca 1976 r. uczcić pomnikiem. Na lokalizację pomnika wybrano skwer przed budynkiem Komitetu Wojewódzkiego PZPR, przed którym protestowali robotnicy. Ostatecznie zdecydowano, że pomnik stanie u zbiegu ulic Żeromskiego i 1 Maja (obecnie ul. 25 Czerwca), w miejscu oddalonym o ponad 300 m od planowanego. Na czele komitetu budowy pomnika stanął B. Kawęcki. – Zostaliśmy zarejestrowani 16 marca 1981 r. Brałem udział w rozmowach rządowych z Mieczysławem Rakowskim w Warszawie, a potem z komisją rządową w Radomiu. Oni nie chcieli ruszać sprawy ks. Kotlarza. Mówili, że zmarł śmiercią naturalną i w ten sposób chcieli nas zniechęcić. Zerwali rozmowy. My cały czas walczyliśmy o pamięć i czerwca 1976 r., i zamordowanego księdza – podkreśla. 13 maja 1981 r. rozmowy zostały wznowione, ale akurat dotarła wiadomość o zamachu na Ojca Świętego i choć rozmowy znów zostały przerwane, pojawiła się zgoda strony rządowej na postawienie pomnika. Ogłoszony został konkurs na projekt. Wybrano propozycję Bronisława Kupicy – trzy rozpadające się bryły piaskowca, symbolizujące wydarzenia w Poznaniu, Gdańsku i Radomiu.

Miejsce inwigilacji

Wciąż jednak brakowało pozwolenia na ustawienie pomnika. Członkowie komitetu postanowili ustawić w tym miejscu kamień. Pomnik miał stanąć za rok. W piaskowcu wykuto niszę dla naczynia z aktem erekcyjnym. 25 czerwca 1981 r. wraz z aktem erekcyjnym, do którego dołączone było zdjęcie ks. Kotlarza, włożono urny z ziemią spod pomników w Poznaniu i Gdańsku oraz z ziemią z Katynia. Niszę zasłonięto tablicą z napisem: „Kamień węgielny pod pomnik ludzi skrzywdzonych w związku z robotniczym protestem 25 czerwca 1976 roku”. W tych uroczystościach udział wzięli: Lech Wałęsa, którego pod pomnik swoją syrenką przywiózł radomianin Jacek Jeż, działacz Solidarności i KPN, Anna Walentynowicz, Zofia i Zbigniew Romaszewscy. Odczytano również wtedy telegram do Jana Pawła II, który wciąż przebywał w klinice Gemelli. Przeczytał go B. Kawęcki. W grudniu ogłoszono stan wojenny. Komitet budowy pomnika został zawieszony i zdelegalizowany. Kamień zaczął pełnić rolę miejsca, w którym ludzie demonstrują przeciw łamaniu praw człowieka przez ówczesną władzę. Szybko powstał plan obserwacji tego miejsca przez Służbę Bezpieczeństwa. Każdy, kto tu przychodził, miał zakładaną teczkę, był brutalnie bity, trafiał na komendę. Wymierzano kolegia i wyroki. Ludzie tracili pracę. Aresztowania były zawsze pod pomnikiem, choć prewencyjnie część osób zamykano przed przewidywanymi uroczystościami. Edward Gierek powiedział, że „ten Radom trzeba ukarać za to, że ludzie poważyli się podnieść rękę na władzę ludową”. Była nawet propozycja zmiany nazwy miasta. Zgłoszono się też do chrzestnej statku o imieniu „Radom”, aby ta napisała wniosek o zmianę imienia. Taki wniosek nie wpłynął. Po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki ludzie chcieli iść pod pomnik. Niestety, ten szczelnie obstawiono, by nikt się doń nie zbliżył. – Oni uważali, że nie należy łączyć tych dwóch rzeczy, chociaż już wtedy mówiono, że ks. Kotlarz był radomskim ks. Popiełuszką – wyjaśnia B. Kawęcki.

Wsparcie duchownych

– Słynną sprawą, która wiązała się z pobytem pod pomnikiem, była ta z 1983 r. 6 osób zostało skazanych na 2 do 3 lat więzienia za złożenie tam wiązanki – przypomina B. Kawęcki. Po 8 miesiącach zostały zwolnione w wyniku interwencji radomskich biskupów, którzy osobiście dopilnowali, aby wszystkie opuściły bramy więzienia. W związku z aresztowaniami bp Edward Materski, bp Adam Odzimek, jezuita o. Hubert Czuma, obrońca ludzi pracy w czasach PRL, i wielu innych duchownych osobiście uczestniczyło w procesach sądowych i kolegialnych. Ich obecność w jakiś sposób mitygowała sędziów i zapadały mniejsze wyroki.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma