Nie brałem udziału w wydarzeniach 25 czerwca 1976 r. Wróciłem wieczorem i było już po wszystkim. Dwa miesiące później przyszły sygnały o śmierci ks. Romana Kotlarza. Wychowywały mnie bezhabitowe siostry zakonne z ul. Staromiejskiej w Radomiu i one powiedziały, że ksiądz został zamordowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Od tego czasu interesowałem się losem tego kapłana – wspomina.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








