Nowy numer 4/2021 Archiwum

Do walki szły całe klasy uczniów

Broniła się siekierą przed pijanymi żołdakami. Pod Hrubieszowem zabili ją krasnoarmiejcy, wracający do Rosji po klęsce pod Warszawą w 1920 roku. Radomska młodzież zapłaciła wysoką cenę w walce o odzyskaną 100 lat temu niepodległość.

Przemysław Bednarczyk, radomski regionalista, historyk współpracujący z TVP Historia, podkreśla: – Jeśli na żołnierskiej mogile czytamy: „24 Pułk Piechoty”, bądźmy praktycznie pewni, że to radomianin czy radomianka, którzy polegli w walce o niepodległość. Te mogiły możemy spotkać we Lwowie, na Wileńszczyźnie, a nawet na Śląsku Cieszyńskim.

Wojskowe zaciągi młodych

Gdy z Radomia ruszały pierwsze oddziały ochotników do Legionów Piłsudskiego, nie żegnano ich jak bohaterów. Wielu mieszkańców oceniało, że to zdrajcy. Przed 1915 r. w mieście wysoko ceniono obecność Rosjan. Wszystko zmieniło się, gdy ci opuścili miasto. Grabili, co się dało, a czego nie zdołali zabrać, niszczyli i palili. Od tego momentu radomianie całkowicie zmienili swoje wcześniejsze osądy. Czas I wojny światowej był dla miasta okresem biedy i głodu większego niż podczas II wojny światowej. Obok tego owoce wydało patriotyczne wychowanie młodzieży, która za odradzającą się wolność ojczyzny była gotowa zapłacić najwyższą cenę.

– Urodzony w 1892 r. Józef Mariański ps. Mars pierwszy tworzył zręby Wojska Polskiego w Radomiu. Te zręby to młodzież z Polskiej Organizacji Wojskowej, harcerstwa, a nawet gimnazjalna. Oni po odzyskaniu niepodległości chcieli walczyć o granice Rzeczypospolitej. Tworzenie tych zrębów nie było łatwe, bo brakowało wszystkiego – uzbrojenia i ekwipunku. Gdy oglądam zdjęcia z tamtych czasów, widzę, że to bardziej partyzantka niż regularne wojsko. Brakuje obuwia, broni. Pierwsze kompanie często przypominają maruderów regularnej armii i tylko miny pokazują, że idą się bić, a nie uciekają – mówi P. Bednarczyk. W pierwszym etapie tworzenia polskiego wojska, które ma bronić granic odzyskanej niepodległej ojczyzny, do Radomia Sztab Generalny przysyła płk. Leona Bilewicza. Miał tworzyć 4. okręg wojskowy. – I tutaj rzecz niesłychana! Płk Bilewicz po prostu się nie stawił. W związku z tym początek tworzenia polskiej armii spadł na ochotników Mariańskiego, który miał tylko stopień podporucznika. Został szybko awansowany na kapitana. W dziele tworzenia w Radomiu garnizonu wspomógł go przysłany z centrali płk Bolesław Popowicz. To jemu miasto zawdzięcza stworzenie prawdziwego garnizonu Wojska Polskiego. I to dzięki niemu powstał tutaj 24 Pułk Piechoty, który miał się zapisać tak pięknymi, ale także bolesnymi kartami w dziejach – mówi historyk.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama