Nowy numer 4/2021 Archiwum

Kielich niepodległości

Radom na terenie tzw. Kongresówki był pierwszym miastem, które ogłosiło wolność. Było to już 2 listopada 1918 roku.

Na ten dzień ówczesna prasa zapraszała do kościoła pobernardyńskiego. Tam miała być sprawowana Msza św. w intencji tych, którzy oddali życie za ojczyznę. W trakcie nabożeństwa uczestnicy zaczęli wychodzić, bo już wielu wiedziało, że jeszcze w nocy rozpoczęło się rozbrajanie austriackiego garnizonu, który od 1915 r. stacjonował w mieście. Wszyscy udawali się na dzisiejszy pl. Corazziego. Tam w południe na balkon gmachu Komisji Województwa Sandomierskiego (obecnie siedziba Urzędu Miasta) wyszli przedstawiciele tzw. Komitetu Pięciu. A jego członek Stanisław Kelles-Krauz powiedział pamiętne słowa: „Powiewały z tego balkonu flagi pruskie, austriackie i rosyjskie. Dzisiaj zawieszam tutaj sztandar biało-czerwony na chwałę Rzeczypospolitej, na pohybel jej wrogom. Niech żyje Polska!”. Rozległ się „Mazurek Dąbrowskiego”. Radom stał się wolny.

Bezcenny eksponat

Ksiądz prałat Edward Poniewierski, kanclerz kurii biskupiej, jest cenionym radomskim regionalistą. – Krótko przed moim odejściem z probostwa w radomskiej katedrze do kurii kończyliśmy przygotowania do otwarcia muzeum. Wśród jego eksponatów znalazł się wyjątkowy kielich. Rzadko był używany, a jest piękny i wyjątkowy. Pod jego stopką jest wygrawerowany napis: „W roku wskrzeszenia Polski do Kościoła Mariackiego ofiarują W.K.M. d. 4 XI 1918”. To jest jeden ze świadków tamtych wyjątkowych dni – mówi. – Że przyjdzie wojna, wiedzieli w Europie wszyscy, którzy śledzili bieg ówczesnych wydarzeń. A nawet w pewien sposób na nią czekano. Nikt jednak się nie spodziewał, że będzie to wojna tak długa i krwawa – mówi historyk ks. Szczepan Kowalik. A Adam Duszyk, historyk z VI LO w Radomiu, dodaje: – Znamy i pamiętamy słowa modlitwy Adama Mickiewicza, zapisane w „Księgach narodu i pielgrzymstwa polskiego”: „O wojnę powszechną za wolność ludów prosimy Cię, Panie!”. Dzisiaj słowa tej modlitwy wydają się nam kompletnie niedorzeczne. Kto dzisiaj modli się o wojnę? Wojna to zagrożenie, to strach, pożoga. Wojny się boimy. A Polacy żyjący w XIX w. modlili się o wojnę. To wynikało z tego, że przez długie lata zaborów naród polski doskonale zdawał sobie sprawę, iż tylko wielki konflikt światowy, w którym państwa zaborcze skoczą sobie do gardeł i wykrwawią się w nim, da nam, Polakom, szansę na odzyskanie niepodległości. Na początku XX w. Polacy nie mieli dobrej prasy. Francuzi pisali, że jesteśmy nieudacznikami i jesteśmy sami sobie winni utraty niepodległości. Ale gdy wojna okazała się dłuższa niż zakładano, i gdy pojawiło się pytanie, za kim opowiedzą się Polacy, naród liczący 20 mln mieszkańców (bo było zagrożenie, że pójdzie za Niemcami), Francuzi zaczęli nagle pisać o Polakach, że jesteśmy rycerzami wolności, najwspanialszym narodem świata, albatrosami, które na swoich skrzydłach niosą powiew wolności całej Europie – mówi A. Duszyk.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama