Ksiądz Kotlarz szedł w rzeszy demonstrantów, a potem błogosławił uczestników robotniczego protestu ze schodów kościoła Świętej Trójcy w Radomiu. Z ambony w kościele w podradomskim Pelagowie, gdzie był proboszczem, wyznał, że to zrobił i wstawiał się za prześladowanymi. Był wówczas nagrywany przez agentów komunistycznej bezpieki. To wyznanie sprawiło, że w następnych dniach był nachodzony i bity przez tzw. nieznanych sprawców. Te „odwiedziny” stały się przyczyną jego śmierci. Zmarł w wieku 48 lat.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








