Nowy numer 47/2020 Archiwum

Nie mogąc ich przytulić...

Powstała grupa wsparcia dla rodziców, którzy przeżyli śmierć swojego dziecka i nie potrafią sami sobie pomóc w tej trudnej i bolesnej sytuacji.

Pierwsze spotkanie odbyło się w kurii diecezji radomskiej. Zorganizowało je duszpasterstwo rodzin. – Zaproszenie do udziału w nim skierowaliśmy głównie do rodziców, którzy stracili swoje dziecko przed narodzeniem, w czasie okołoporodowym, ale także do tych, którzy utracili dziecko po urodzeniu – mówi Kamila Rzepka, diecezjalny doradca życia rodzinnego.

Etapy żałoby

Planowanych jest 12 takich spotkań. Odbywać się będą raz w miesiącu. Pierwsze trzy są rekrutacyjne, wtedy każdy może dołączyć do grupy. Prowadzą je duszpasterz, doradca życia rodzinnego i psycholog. Organizatorzy planują, by jedno z nich poprowadził też prawnik. Na pierwszym spotkaniu omawiane były etapy żałoby, z którymi stykają się rodzice po stracie dziecka.

– Według klasyfikacji podanej przez Elisabeth Kubler-Ross, ale też innych lekarzy, którzy pracują z osobami po stracie, najpierw jest zaprzeczanie, potem gniew, targowanie się, depresja i akceptacja sytuacji. Zwróciliśmy jednak uwagę na to, że te etapy tak naprawdę mogą być indywidualnie przeżywane i wcale nie muszą występować w tej kolejności. Mąż może tę żałobę przeżywać inaczej niż żona – wyjaśnia K. Rzepka. Ksiądz Sławomir Adamczyk, duszpasterz rodzin diecezji radomskiej, bardzo się cieszy, że taka grupa powstała, ponieważ było już wiele prób, żeby ją zorganizować. – Do tej pory było mało chętnych. Mówiono o wielkim cierpieniu rodziców po stracie dziecka, ale oni to cierpienie przeżywali albo w samotności, albo wypierali swój ból – mówi duszpasterz. Podczas spotkania ks. Adamczyk wyjaśniał rodzicom zagadnienia dotyczące pogrzebu dzieci zmarłych m.in. w wyniku poronień. – Oni zadają sobie pytania, co się dzieje z ich dzieckiem po śmierci. Zastanawiają się, gdzie ono jest. W teologii były różne dylematy. Te sprawy nie były jednoznacznie wyjaśnione. Rozstrzygnął je dopiero papież Benedykt XVI, który powiedział, że każde dziecko, które umiera, jest w niebie, czyli jest zbawione. To bardzo uporządkowało myślenie w Kościele o dzieciach, które zmarły, czy to w wyniku poronienia, aborcji, czy w wyniku wypadku lub choroby. Kiedy rodzice przeżyją już żałobę, jest im dużo łatwiej, bo duszpasterze mówią im, że mają swojego świętego patrona, którego mogą przyzywać. To dziecko szczególnie opiekuje się swoją rodziną. Została także uporządkowana sprawa pogrzebu tych dzieci. Ponieważ są zbawione, Mszę św. pogrzebową odprawia się w białym kolorze szat liturgicznych i jest ona sprawowana w intencji rodziców przeżywających śmierć swojego dziecka – mówi ks. Adamczyk.

Najgorsza jest niewiedza

Jedną z inicjatorek zawiązania się grupy wsparcia jest Katarzyna Siwiorek. Zależało jej, by powstała taka wspólnota, bo sama jest mamą, która doświadczyła straty dziecka. Jak mówi, w początkowym etapie przeżywania żałoby dla kobiety najgorsza jest niewiedza na temat tego, co się z nią dzieje i co się dzieje z jej dzieckiem. Oprócz pytania, dlaczego tak się stało, pojawia się też pytanie, dlaczego akurat mnie to spotkało. – Z własnego doświadczenia wiem, że takie spotkania są bardzo potrzebne nie tylko rodzicom, ale też ich bliskim. Rodzice nie wiedzą, jak mówić o swoim dziecku, którego tak naprawdę nikt nie widział, i jak rozmawiać z innymi o dziecku, którego nie mogliśmy przytulić. Mam nadzieję, że dzięki naszej grupie wsparcia rodzice dowiedzą się, jak mówić innym o stracie, jak wypowiedzieć swoje cierpienie, jak przeżyć dogłębnie swoją żałobę, żeby później móc funkcjonować w nowym dla nich świecie, w którym nie ma ich dziecka, ale też pomagać innym, których spotkają na swojej drodze – wyjaśnia K. Siwiorek. – Jeżeli żałobę przeżywa się samotnie, to się tak naprawdę wegetuje. Jest się w ciemnym dole, z którego nie ma wyjścia. Ale gdy zobaczymy, że z naszym cierpieniem nie jesteśmy sami, inaczej patrzymy na naszą tragedię i wychodzimy do ludzi. Jeżeli nie ma relacji z najbliższymi, to naprawdę trudno wyjść z takiej żałoby. Może ona trwać latami, a w skrajnych przypadkach nie udaje się z niej wyjść nigdy. Czasami żałoba jest tak emocjonalnie przeżywana, że mamie czy tacie trudno jest funkcjonować w życiu rodzinnym, a także społecznym – dodaje.

Następne spotkanie grupy wsparcia odbędzie się 21 marca o godz. 16.30 w siedzibie kurii w Radomiu przy ul. Malczewskiego 1. Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu: (48) 340 62 35.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama