Nowy numer 43/2020 Archiwum

Po raz trzeci zagrali, aby pomóc koledze

Kamil, nazywany Kamykiem, ministrant i piłkarz drużyny parafii u radomskich księży filipinów, bardzo powoli wraca do zdrowia.

Dramatyczny wypadek zdarzył się podczas turnusu oazowego. Chłopca znaleziono w pokoju, w stanie bliskim śmierci. Do dziś nie ustalono, co się stało. Wszystko wskazuje na tragiczny zbieg okoliczności. Reanimacja i późniejsze leczenie uratowały życie Kamila, do dziś nie wrócił on jednak do pełnej świadomości. Kamil Wurmański uczył się w V LO im. R. Traugutta, grał w mistrzostwach ministrantów naszej diecezji, zdobywając puchary i tytuły. Po dramatycznym wydarzeniu przebywał w klinice „Budzik”, obecnie jest w domu. Jego rehabilitacja jest bardzo kosztowna. Wielką inicjatywę wykazała parafia, organizując m.in. charytatywny turniej piłkarski „Gramy dla Kamyka”, który odbył się w PSP nr 33 w Radomiu.

– To już trzecia edycja tego wydarzenia. Impreza rozwija się z roku na rok, angażując osoby chcące pomóc Kamilowi. Tak jak rok temu zagrało 12 drużyn – mówi ks. Warchoł COr, organizator. – Kamil to kolega mojego chłopaka. Gdy dowiedziałam się o tym turnieju, postanowiłam pomóc, angażując się w przeprowadzanie zbiórki – mówi Agata Siara.

– Znam Kamila osobiście, jeździliśmy na oazy. Dlatego postanowiłam pomóc przy turnieju – dodaje Eliza Ciepielowska, przyjaciółka Agaty. Z kolei Adrian Ciepielowski, brat Elizy, jest kolegą Kamyka od najmłodszych lat. – Byłem z nim w jednej grupie oazowej i służyliśmy do Mszy św. jako ministranci. Jest mi bliski od dzieciństwa – mówi. W tym roku zawody wygrała drużyna z parafii Chrystusa Króla.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama