Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Ochotnicy Cierpienia

Nazwa prowokuje. – Gdy ktoś ją słyszy, pyta: „Niby jak, zgłaszasz się na ochotnika na cierpienie?”. Nie o to tu chodzi – mówi Danuta Maciążek, animatorka grupy.

Centrum Ochotników Cierpienia to międzynarodowa organizacja wiernych świeckich i duchownych, którzy prowadzą apostolat wśród ludzi chorych i niepełnosprawnych. Rozpoczęło swą działalność we Włoszech w 1947 roku. Jego założycielem był dziś błogosławiony ks. Luigi Novarese. Ochotnicy Cierpienia są też w Polsce. Ich jedyna wspólnota w naszej diecezji działa przy parafii pw. św. Brata Alberta w Radomiu (os. Prędocinek). Spotykają się w Domu Pomocy Społecznej Weterana Walki i Pracy. Opowiadają każdemu o szczęściu, jakim jest zetknięcie się z Jezusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym, bo tylko On jest w stanie nadać ludzkiemu cierpieniu sens.

Zaczęło się od rekolekcji

Teresa Lis, mieszkanka Domu Weterana, wraz z Elżbietą Ciepielą były na rekolekcjach we włoskim Re. W 40-lecie działalności Ochotników Cierpienia prowadził je ks. Janusz Malski, duszpasterz COC.

– Dowiedziałyśmy się o nich, kiedy uczestniczyłyśmy w rekolekcjach dla chorych w miejscowości Łabunie. Organizowała je siostra szarytka Teresa Cieślak. Powiedziała nam o tej wspólnocie. Nas zaintrygowała ta nazwa: Ochotnicy Cierpienia. Gdy nadarzyła się okazja, wzięłyśmy udział w tych rekolekcjach – mówi pani Teresa. Od ks. Malskiego dostały wtedy figurkę Matki Bożej Fatimskiej, która podczas spotkań i modlitw towarzyszy im do dzisiaj. – My, chorzy, odpowiadamy na wezwanie Matki Bożej, która objawiła się w Lourdes i Fatimie, i jako chorzy swoimi modlitwami i ofiarami obejmujemy Ojca Świętego, biskupów, kapłanów, ich posługę, grzeszników, prosimy też o  pokój na świecie. Przewodnikiem na naszej drodze jest Maryja, bo tak jak Ona stała pod krzyżem swojego Syna, tak stoi też przy krzyżu każdego chorego i pomaga łączyć nasze cierpienie z cierpieniem Jezusa. Ochotnik to jest taka osoba, która ochotnie łączy swoje cierpienie z cierpieniem Jezusa. Wtedy mamy udział w zbawieniu, odkupieniu świata – wyjaśnia Teresa Lis.

Przez te 30 lat grupa pozostawała w ścisłej łączności z parafią i posiadała zawsze swojego duszpasterza. W sumie było ich 18. Początkowo spotykali się w kaplicy budującego się kościoła. A gdy w Domu Weterana powstała własna kaplica, przenieśli się tam. – Stało się tak ze względów praktycznych. Grupa liczy 30 osób, ale na spotkania – szczególnie modlitewne – przychodzą też inne osoby. Wiele z nich to pensjonariusze Domu Weterana, którzy ze względu na stan zdrowia nie mogą opuszczać budynku. Spotykamy się w pierwszą lub drugą sobotę miesiąca, a ja przychodzę do chorych również w pierwsze piątki miesiąca. Każdego tygodnia Dom Weterana odwiedza proboszcz ks. kan. Marek Janas. Sprawujemy Mszę św., odwiedzamy chorych w pokojach, rozmawiamy – mówi ks. Karol Kwiatkowski, duszpasterz wspólnoty, desygnowany do opieki nad grupą rok temu przez ks. kan. Mariana Ślusarczyka, dziś emerytowanego proboszcza, wieloletniego przyjaciela COC. Rozmawiają też o sensie cierpienia, by chorzy nie postrzegali go na przykład jako kary. – Dziś cierpienie próbuje się wyeliminować z przestrzeni publicznej. Ważne jest przypomnienie, że ono jest i trzeba je zrozumieć, a nie ukrywać. Cierpienie to nie tylko sfera fizyczna, ale także duchowa. Człowiek oddalony od Pana Boga często nie potrafi zrozumieć, czym jest cierpienie i jak należy je postrzegać w swoim życiu. Dlatego trzeba troski duszpasterskiej, i to nie tylko wobec cierpiących, ale także ich opiekunów i bliskich – tłumaczy ks. Karol.

Oni tacy radośni

Elżbieta Koza jest emerytowaną przedszkolanką. Do wspólnoty COC należy od 1992 roku. – Kiedyś, będąc na spacerze, spotkałam Elę i Mundka Kaźmierczaków, oni też należą do tej grupy. Obydwoje są niepełnosprawni. Mąż opiekował się żoną na wózku. Zauważyłam wtedy, że są ludźmi bardzo pogodnymi, a ja wówczas przeżywałam w sercu swoje osobiste sprawy dosyć dotkliwie i zastanowiło mnie to, że oni, chorzy, są radośni, a ja, zdrowa, wtedy byłam bardzo smutna. Rozmyślałam wiele na temat cierpienia, życia. Wiedziałam, że wszystko, co w życiu posiadam, jest darem, darem od Boga, a najcenniejszym jest życie. Jak mówi Pismo Święte: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” – wspomina Elżbieta Koza.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL