Nowy numer 46/2019 Archiwum

Żywa jak wiosenne kwiaty

Kiedyś, chodząc po dyngusie, wołano: „Chrystus zmartwychwstał!” i śpiewało się: „Gaicek zielony, pięknie wystrojony. Prześlicne wstązecki, bo go robiły ze wsi dzieusecki”.

Gdy swe koncerty rozpoczyna Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze”, z reguły występuje w ludowych strojach regionu opoczyńskiego. – To nawiązanie do początków i wdzięczność za pierwsze kroki. Pani Mira Zimińska-Sygietyńska i jej mąż Tadeusz, tworząc „Mazowsze”, odwiedzali Opoczno i okolice, a wśród nich także wieś Bielowice. To tutaj wyrabiano pasiaki i haftowane koszule, które zakładali pierwsi członkowie zespołu. I właśnie z podopoczyńskich Bielowic do siedziby zespołu jeździli muzycy i tancerze, by uczyć ludowych pieśni i przyśpiewek, a także kroków regionalnych tańców – mówi Urszula Wiktorowicz, dyrektor PSP w Bielowicach.

To się wyniosło z domu

Na tegoroczny finał konkursu na plastykę zdobniczo-obrzędową powiatu opoczyńskiego, jaki odbył się w Drzewicy, Weronika Gruszecka z Wygnanowa, nestorka ludowych prac artystycznych, wykonała między innymi wielkanocny gaik.

– Mimo że jestem w podeszłym wieku, ja już z takim gaikiem nie chodziłam. Znam to tylko z opowiadań zasłyszanych w domu i właśnie dlatego taki gaik przygotowałam na tegoroczny konkurs. Gaik robiło się na Wielkanoc i nosiło od domu do domu po dyngusie. Dziś jest on piękny, ukwiecony, a dawnej to były nawet proste gałązki świerku czy sosny. Do tego dodawało się jakieś pierwsze kwiatki. Ważne były słowa. Chodząc po dyngusie, wołano: „Chrystus zmartwychwstał!” i śpiewało się: „Gaicek zielony, pięknie wystrojony. Prześlicne wstązecki, bo go robiły ze wsi dzieusecki”. Tradycja przygotowywania wielkanocnego gaika jest żywa i nadal się rozwija. Gaik jest coraz bardziej barwny, coraz bardziej żywy – jak wiosenne kwiaty. Szkoda tylko, że się z nim już po wsiach nie chodzi – mówi twórczyni ludowa. Józefa Goworek jest emerytowaną nauczycielką języka polskiego z Zespołu Szkół w Mroczkowie koło Opoczna. – W świat opoczyńskiego folkloru wprowadzana byłam od najmłodszych lat. Najpierw w domu rodzinnym, później w szkole, a następnie w pracy – w szkole, gdzie ten świat mogłam również współtworzyć. Źródłem moich inspiracji i nowych wyzwań była wówczas i jest obecnie moja dawna wychowawczyni Danuta Kubiś. Dzięki niej i ludziom jej podobnym kultura regionu opoczyńskiego jest żywa i chętnie przekazywana młodszemu pokoleniu – mówi. Renatę Stuleblak z Kraśnicy od lat fascynuje opoczyński folklor. Jej dziadek był ludowym muzykantem, ojciec także zajmuje się muzykowaniem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama