Nowy numer 28/2020 Archiwum

Trzeba po prostu zaufać Bogu

Tu znajdują wsparcie i mogą porozmawiać o swoich sukcesach, radościach, smutkach, ale też o problemach związanych z wiarą.

Wspólnota powstała po jednym z kursów Alpha, które Duszpasterstwo Akademickie w Radomiu organizuje od kilku lat. – Zawiązała się grupa ludzi, którzy chcieli dalej działać, spotykać się w DA, pielęgnować swoją wiarę i rozwijać owoce, które w trakcie kursu się w nich zrodziły. I wtedy padł pomysł stworzenia Akademickiej Wspólnoty Jonasza – mówi Mateusz Wydra.

Rozmowy zakończone spowiedzią

Mateusz do wspólnoty trafił rok po studiach. Jak przyznaje – trochę podstępem. Uczestniczył w organizowanym przez DA kursie Alpha. W jego trakcie był wyjazd weekendowy. Kolega, który grał na gitarze podczas Mszy św., zaprosił go na próbę akademickiej scholi.

– Ja też gram na gitarze. Zaproponował, żebym przyszedł, to sobie poćwiczymy. Próba się skończyła. Zacząłem pakować instrument. W tym momencie wyszedł ksiądz z zakrystii i zaczęła się Msza św. Wyjąłem gitarę i grałem razem z nimi. Po Eucharystii było spotkanie. I już zostałem. We wspólnocie odnalazłem to, czego potrzebowałem. Tam są osoby, z którymi można porozmawiać o sukcesach, radościach, smutkach, ale też o problemach związanych z wiarą. Tu znajdujemy wsparcie i ze strony naszych rówieśników, i kapłanów – Mariusza Wilka i Arkadiusza Bernata, duszpasterzy akademickich. Mamy wiele takich przykładów, że rozmowy z nimi osób, które kilka lat się nie spowiadały, kończyły się spowiedzią i diametralną odmianą ich życia – mówi M. Wydra.

Dlaczego ich patronem jest biblijny Jonasz? – Każdy z nas może w sobie znaleźć Jonasza, który najpierw chciał spełniać wolę Bożą, a kiedy dostał zadanie, to zawrócił z drogi, na którą Pan Bóg go powołał. Dopiero po pobycie przez 3 dni we wnętrznościach ryby opamiętał się. Myślę, że każdy z nas ma w swoim życiu takie etapy, kiedy najpierw mówi: „Tak, Panie Boże, chcę spełniać Twoją wolę”, a kiedy pojawiają się jakieś trudności, wydają nam się nie do przeskoczenia – i tak jak Jonasz chcemy uciec. A trzeba po prostu zaufać Bogu, bo skoro nas do czegoś powołał, to wie, że sobie z tym damy radę i na pewno nas nie opuści, będzie nas wspierał – tłumaczy Mateusz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama