Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Tu Maryja przyjmuje swoje dzieci

W sanktuarium NMP Królowej Różańca Świętego w Wysokim Kole od XVII w. znajduje się cudowny obraz Matki Bożej. 18 sierpnia przypada 45. rocznica jego koronacji. Parafia świętuje też 580-lecie istnienia.

Pierwotny kościół zbudowano w Regowie około 1390 roku. Parafię erygował w 1439 r. biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki. Na terenie parafii w latach 1637–1681 powstały kościół pw. Świętego Krzyża i klasztor dominikański. Zakonnicy przebywali w Wysokim Kole prawie 200 lat. Po kasacie zakonu zamieszkali tu franciszkanie reformaci. Pod koniec XIX w. do zabudowań poklasztornych przeniósł się proboszcz Regowa i odtąd nabożeństwa sprawowane były w Wysokim Kole.

Przymusowa peregrynacja

W sanktuarium po prawej stronie ołtarza na piętrze znajduje się kaplica Matki Bożej. Prowadzą do niej schody. To tu znajduje się cudowny obraz. Według klasztornych źródeł miała go przywieźć z Moskwy do Lwowa ok. 1667 r. Marianna Kalinowska, żona cześnika czerwonogrodzkiego. Wizerunek Madonny podarowała swojemu krewnemu Antoniemu Krzysztofowi Bębnowskiemu, który przez klika lat przechowywał go w Zarudziu, dzisiaj Zarzeczu, koło Zamościa. Po powrocie z wyprawy wiedeńskiej A. Bębnowski 6 lipca 1684 r. przekazał obraz do kościoła w Wysokim Kole. Od tego czasu pielgrzymi przybywający do sanktuarium otrzymują wiele łask. – Nie są znane dokładny czas powstania cudownego obrazu Matki Bożej Wysokolskiej ani miejsce jego pochodzenia. Był malowany techniką olejną na desce lipowej. Przedstawia Madonnę z Dzieciątkiem na ręku (typ Hodegetrii). Madonna podtrzymuje Jezusa na lewym przedramieniu, podczas gdy w prawej ręce, zgiętej w łokciu, trzyma delikatnie w dwóch palcach gałązkę z kwiatem róży i pąkiem. Prawdopodobnie obraz jest pochodzenia zachodniego, techniki malarskiej holenderskiej, datowany przynajmniej na wiek XVII – wyjaśnia ks. Michał Krawczyk, historyk sztuki.

W czasie II wojny światowej obraz został wywieziony z Wysokiego Koła. Była późna jesień 1944 roku. Zbliżała się linia frontu. Proboszcz ks. Leon Figarski podjął decyzję o wyjeździe z Wysokiego Koła. Był on historykiem amatorem i archiwistą. Przyczynił się do rozszerzenia kultu obrazu Matki Bożej i wydobycia z niepamięci wysokolskiego sanktuarium, spowodowanej m.in. kasatą zakonu dominikanów. – Ksiądz Figarski chciał uchronić to, co można. Zabrał cenniejsze szaty, naczynia liturgiczne, księgi. Spakował to wszystko w walizki. Poprosił Niemców o wynajęcie wagonu i zabrał, oczywiście, obraz Matki Bożej. Chciał udać się do swojej rodzinnej parafii w Jastrzębiu, do domu brata Stefana w Woli Lipienieckiej Dużej. Po drodze do wagonu dosiadło się jeszcze kilkanaście osób. W Pionkach pociąg został ostrzelany z samolotu przez wojska radzieckie. Jedna z kul trafiła niżej w wagon, którym jechali, druga przebiła dach i rozprysnęła się na kawałki wewnątrz wagonu. W walizce z kielichami też utkwił pocisk. Nikt z ludzi nie ucierpiał. Ksiądz Figarski wspominał, że uznano to za wydarzenie cudowne. Twierdził: „Bo za moimi plecami stał obraz Matki Bożej z Wysokiego Koła”. On sam osłaniał go swoim ciałem. Pociąg się zatrzymał, ludzie wybiegli z wagonów, chowali się za nasyp, bojąc się dalszych ataków. A Rosjanie odlecieli na wschód, bo uważali, że pociąg jest zepsuty – opowiada historyk ks. prał. Albert Warso, kapłan z naszej diecezji pracujący w watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary.

Ksiądz Figarski przywiózł obraz do domu swojego brata i tam przebywał do 22 stycznia 1945 roku. – Co ciekawe, co wieczór – nie było wtedy jeszcze w Polsce „instytucji” Apelu Jasnogórskiego – domownicy, goście i okoliczni mieszkańcy przychodzili, aby modlić się przed cudownym obrazem Matki Bożej. W styczniu 1945 r. ks. Figarski z obrazem powrócił do Wysokiego Koła. To taka mało znana peregrynacja cudownego wizerunku w sytuacjach wojennych i chyba jedyna w dziejach, kiedy obraz opuścił sanktuarium i udał się w przymusową peregrynację – mówi ks. Warso.

Korony i kradzież

W czasie wojny, w latach 1940–1944, w Wysokim Kole przebywał szukający schronienia ks. Jan Czerniak, młody kapłan z Wielkopolski. – Udał się tutaj za radą bp. Jana Kantego Lorka. Zresztą wtedy Kuria Diecezjalna w Sandomierzu rozsyłała księży przybywających z terenów Kraju Warty po diecezji. W sanktuarium pomagał ks. Figarskiemu. Podczas pobytu bardzo ciężko zachorował. Lekarze orzekli zbliżającą się śmierć. Wtedy ks. Czerniak i parafianie, którzy lubili swojego duszpasterza, modlili się o łaskę uzdrowienia. Łaskę tę otrzymał. Stał się propagatorem kultu obrazu Matki Bożej. Przyjeżdżał co roku do Wysokiego Koła. Po latach ks. Czerniak został biskupem pomocniczym w Gnieźnie. I jako biskup gnieźnieński rozpoczął starania o koronację obrazu Matki Bożej, oczywiście za zgodą bp. Piotra Gołębiowskiego, ówczesnego administratora apostolskiego diecezji sandomierskiej – mówi ks. Warso.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL