Nowy numer 32/2020 Archiwum

Nowy duch i nowa radość

Zespół Jak Najbardziej tworzy 8 księży. Ich drogi życiowe zeszły się w Wyższym Seminarium Duchownym w Radomiu. To właśnie tam postanowili wykorzystać swoje talenty, by chwalić Pana Boga poprzez muzykę.

Księża na swej drodze spotkali wiele osób, które ich wsparły. Musieli oddać sprzęt, z którego korzystali jako klerycy. – By grać na wyższym poziomie, potrzebowaliśmy dobrego sprzętu. Jest takie powiedzenie, że co się nie dogra, to się dowygląda, ale sutanna wszystkiego nie załatwi. Potrzebowaliśmy bardziej profesjonalnego sprzętu – mówi ks. Kołtunowicz. I znalazł się ktoś, kto im go ufundował. Wtedy do zespołu dołączył ks. Łukasz Madej, spec od spraw technicznych. – Zajmuję się tym, żeby im się dobrze grało. Najczęściej noszę walizki, podłączam kable, robię nagrania, czasami montuję, zamawiam, gdy czegoś brakuje czy coś się popsuło. Czasami jest tak, że chłopaki dobrze śpiewają i grają, ale źle to słychać. I to jest moja rola, by w trakcie koncertu reagować – tłumaczy ks. Łukasz.

Księża wspominają też swój występ na Międzynarodowym Festiwalu „Alleluja, czyli Happy Day”, który odbył się w Kielcach. By mogli wziąć w nim udział, musieli wysłać swoje nagrania. Zrobili je w studiu Michała Pastuszki pod Kielcami. – To jest człowiek bardzo wierzący, wrażliwy i pokorny. W studiu wisiał staroegipski krzyż anch, uważany za magiczny amulet i talizman. Zastanawialiśmy się, co z nim zrobić. Modliliśmy się. Postanowiliśmy kupić mu krzyż benedyktyński. Na koniec nagrania poprosił nas, byśmy poświęcili mu studio. Zgodziliśmy się z radością. Zapytaliśmy, czy możemy zabrać wiszący na ścianie staroegipski krzyż, nie ukrywaliśmy, że go zniszczymy, a w zamian damy nowy. Wtedy powiedział nam, że od wielu lat marzył, by go ktoś zdjął. Sam tego nie zrobił, bo powiesili go chłopaki z zespołu, w którym grał, a on nie chciał ich urazić. Połamałem go osobiście – opowiada ks. Bociek.

Prostują ścieżki

Księża koncertowali w kilkudziesięciu miejscach, nie tylko w diecezji. – Podczas koncertów gramy głównie pieśni uwielbieniowe. Korzystamy ze znanych już utworów, ale od jakiegoś czasu myślimy, by wydać autorską płytę. Piszemy teksty, komponujemy, wymyślamy aranżacje – mówi ks. Kowalski. – Tymi występami interesują się nasze rodziny. Pytają, gdzie nas można usłyszeć czy obejrzeć nasz koncert w internecie. Dla nas ważne jest, że na nasze koncerty przychodzą grupy, które działają przy parafiach. Razem się z nami modlą. Przez swoją obecność wspierają nas – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama