Nowy numer 27/2020 Archiwum

Partyzanckie wigilie

Nawet w mroku okupacji nie wyobrażali sobie Bożego Narodzenia bez związanych z nim odwiecznych tradycji.

Żołnierze mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala” wzięli udział w Mszy św. sprawowanej w sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej w Studziannie. To było 80 lat temu. 5 lat później partyzanci Adolfa Pilcha „Doliny” zostali przyjęci na wieczerzy wigilijnej w budynku szkoły w Libiszowie.

– Przez ostatnie 200 lat Polacy przyzwyczaili się do przeżywania świąt w skrajnych warunkach – mówi historyk Kościoła ks. dr Rafał Piekarski.

Pasterka, której nie było

Scenariusz filmu pt. „Hubal” w reżyserii Bohdana Poręby powstał na podstawie wspomnień hubalczyka Romana Rodziewicza, które ten opowiedział Melchiorowi Wańkowiczowi. Jest w nim niezapomniana scena, w której do sanktuaryjnego kościoła w Studziannie wchodzi oddział mjr. Hubala. Zmarły 5 lat temu reżyser opowiadał już w pokomunistycznej Polsce, że cenzura bardzo chciała usunąć ją z filmu. Ale ostatecznie udało się ją zostawić. Film umocnił legendę pierwszego partyzanta II wojny światowej i jego oddziału.

– Najstarsi mieszkańcy naszej parafii opowiadają, że taka obecność żołnierzy miała miejsce, choć wyglądała inaczej niż w filmie. W tamto pierwsze wojenne Boże Narodzenie nie było Pasterki. Nie pozwalały na to rozporządzenia okupantów, którzy wprowadzili bezwzględną godzinę policyjną. Sprawowana była Msza św. rano w Boże Narodzenie i wtedy przyszli na nią partyzanci, ale nie weszli tak dostojnie, jak na filmie – mówi ks. Jerzy Cedrowski, kustosz sanktuarium. Zanim zjawili się w okolicach Studzianny, walczyli w kampanii wrześniowej 1939 roku. Szli z Grodzieńszczyzny na pomoc broniącej się Warszawie. Gdy stolica upadła, Dobrzański mógł się ewakuować na Węgry. Postanowił jednak, że munduru nie zdejmie i broni nie odda.

Zostali przy nim jedynie ochotnicy. Przekroczyli Wisłę w okolicach Dęblina i walczyli w Świętokrzyskiem, stamtąd przedarli się w lasy w okolicach studziańskiego sanktuarium. Hubal zginął z bronią w ręku 30 kwietnia 1940 roku w lesie pod Anielinem, niedaleko Studzianny. Miejsce jego śmierci oznaczył Zygmunt Laskowski, wówczas 16-letni mieszkaniec Studzianny, który znalazł Demona, zastrzelonego konia dowódcy. Dziś w tym miejscu stoi „Szaniec” upamiętniający bohatera. Tu corocznie odbywają się patriotyczne uroczystości. Oddział Hubala obchodził swą wigilię już 23 grudnia 1939 roku. Przyjęcie zgotowali im leśnicy w leśniczówce Bielawy, niedaleko Studzianny.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama