Nowy numer 28/2020 Archiwum

Pamięć i tożsamość

Bojownicy tamtego zrywu niepodległościowego stali się bohaterami dla tych, którzy 100 lat temu budowali naszą niepodległość.

Jedna z pierwszych bitew powstania styczniowego z 1863 roku, która uwolniła Szydłowiec z dominacji władz zaborców, została stoczona pod tym miastem. Ten historyczny fakt sprawia, że władze i mieszkańcy miasta szczególnie uroczyście obchodzą kolejne rocznice tego niepodległościowego zrywu.

– „Królestwo wewnętrznie podzielone nie ostoi się”. To są słowa Pana Jezusa. Dziś, obchodząc kolejną rocznicę powstania styczniowego, przywołujemy te słowa i jesteśmy świadomi współczesnych wyzwań. Mamy budować jedność, mimo podziałów w naszym społeczeństwie. Jedność możemy budować, odwołując się do naszej dumnej przeszłości i do naszej narodowej religijnej tożsamości – podkreślał ks. Arkadiusz Bieniek, proboszcz parafii w Wielgiem, który podczas patriotycznej uroczystości w Szydłowcu wygłosił okolicznościową homilię.

Zdaniem ks. dr. Rafała Piekarskiego, radomskiego historyka Kościoła, szukanie przyczyn wybuchu powstania styczniowego wymaga szerszego spojrzenia na okoliczności. – Powstanie styczniowe toczyło się głównie na terenach Królestwa Polskiego, na ziemiach zaboru rosyjskiego, choć nie tylko. Ideę zabiegania o niepodległość wspierał Kościół, który podczas zaborów był z narodem i był jedyną instytucją, która ma ciągłość od tysiąca lat, od momentu chrztu Polski – mówi ks. Piekarski i dodaje: – Idea powstania narastała po roku 1855, gdy umarł car Mikołaj I i kiedy Rosja przegrała wojnę krymską. Ta przegrana pokazała jakąś słabość zaborcy. Polacy wiedzieli również, co dzieje się w cesarstwie austro- -węgierskim oraz na zachodzie Europy, gdzie powoli różne grupy narodowościowe, np. Włosi, podnosili głosy o zjednoczeniu. To wszystko rodziło nadzieję, że podobnie może być na terenie Polski, że uda się zrzucić jarzmo, przynajmniej rosyjskie, a potem następne i odbudować niepodległe i suwerenne państwo.

Jednym z bohaterów powstania styczniowego był szydłowiecki proboszcz ks. Aleksander Malanowicz. Święcenia kapłańskie przyjął w 1838 roku. Przed Szydłowcem duszpasterzował w Skaryszewie. Do Szydłowca został skierowany w 1861 roku. Był członkiem organizacji narodowych. Jego plebania była ostoją dla dowódców powstania. Po wybuchu powstania, jako podejrzany, został aresztowany i uwięziony w Radomiu oraz Dęblinie. Szczęśliwie uniknął zesłania na Syberię, ale pozbawiono go funkcji dziekana szydłowieckiego. Zmarł w 1893 roku. Został pochowany w Szydłowcu.

Powstanie styczniowe po roku upadło. Zaborcy rozpoczęli bezwzględne rozliczanie się z tymi, którzy rozpoczęli walkę o niepodległość. Represje dotknęły także Kościół. – Zlikwidowano i zamknięto klasztory bernardynów w Radomiu, Kazanowie koło Końskich i w Wielkiej Woli koło Opoczna. Na terenie zaboru rosyjskiego stracono około 30 księży. Wśród nich był ks. Stanisław Brzóska. Ponad 300 księży poddano represjom, karząc za wspieranie powstania. Z tego grona 150 zesłano na Sybir. Wśród nich był abp Zygmunt Szczęsny Feliński, dziś święty Kościoła, który jako metropolita warszawski 20 lat spędził na katordze poza swoją diecezją – mówi ks. Piekarski. Idea tamtego powstania nie umarła. Jego uczestnicy byli bohaterami patriotycznych uroczystości w okresie II Rzeczypospolitej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama