Nowy numer 27/2020 Archiwum

Mapa cudów św. Szarbela

Każdego 9. dnia miesiąca w skarżyskim sanktuarium sprawowane jest nabożeństwo z modlitwą o wstawiennictwo świętego uzdrowiciela z Libanu.

Wszystko zaczęło się w USA, w Chicago. – Tam w parafii na Trójcowie, w Polskiej Misji Duszpasterskiej pw. Świętej Trójcy, duszpasterze opowiadali mi o nabożeństwie do św. Szarbela, podczas którego wielu chorych doznaje łaski uzdrowienia. Pomyślałem sobie: „Czemu nie zrobić tego u nas, w Skarżysku-Kamiennej?”. Napisałem list do sanktuarium w Annaya w Libanie z prośbą o olej św. Szarbela i o relikwie. Sprawę poparł nasz ordynariusz bp Henryk Tomasik. Udało się.

Na początku lipca 2018 roku, w 13. rocznicę koronacji obrazu MB Miłosierdzia, mieliśmy uroczyste wprowadzenie relikwii uzdrowiciela z Libanu i pierwsze namaszczenie chorych jego olejem. Potem rozpoczęły się comiesięczne nabożeństwa – mówi ks. prał. Jerzy Karbownik, kustosz sanktuarium i proboszcz parafii pw. MB Ostrobramskiej.

Cudowne znaki w Skarżysku- -Kamiennej

Nabożeństwo, nowenna za wstawiennictwem św. Szarbela, 9. dnia każdego miesiąca rozpoczyna się o godz. 17. – Dzień miesiąca nie jest przypadkowy, ponieważ to 9 października 1977 roku papież Paweł VI kanonizował bł. o. Szarbela. Uczestnicy nabożeństw przynoszą kartki z prośbami. Czytamy je niemal przez godzinę, bo jest ich 200, a często więcej. Potem sprawujemy Eucharystię. Kartki od wiernych składamy na ołtarzu i modlimy się w ich intencjach. Po Mszy św. jest obrzęd namaszczenia olejem św. Szarbela. Na czołach wiernych robimy olejem znak krzyża, wypowiadając słowa: „Przez wstawiennictwo św. Szarbela niech cię Pan błogosławi i strzeże”. A na zakończenie uczestnicy mogą ucałować relikwie świętego – mówi kustosz.

Nabożeństwo sprawowane jest dopiero od nieco ponad roku, a już sanktuarium ma świadectwa wyjątkowych łask. – Pan Tadeusz, Rycerz Kolumba z Suchedniowa, zachorował na nowotwór prostaty. Rycerze rozpoczęli modlitewny szturm w jego intencji, a on uczestniczył z nimi w naszych nabożeństwach. Był niedawno na naszym modlitewnym spotkaniu, by dać świadectwo szczególnej łaski. Opowiadał o wizycie w szpitalu i badaniu. Lekarz po oględzinach stwierdził, że nie ma żadnego śladu nowotworu. O podobnej historii uzdrowienia opowiadała na kolejnym z modlitewnych spotkań mieszkanka podradomskiego Jedlińska – opowiada ks. Karbownik. Wiesława Pisarska jest przewodniczką w sanktuarium od ponad 20 lat. – Poczytuję sobie za szczególną łaskę, że mogę tu być. Uczestniczyłam w Mszy św. z wprowadzeniem relikwii św. Szarbela do naszego sanktuarium. Gdy osobiste świadectwo o cudownym uzdrowieniu mamy dawał Youssef Sleiman, Libańczyk, dyrektor szpitala w Czerwonej Górze w Kielcach, coś mnie tchnęło. Postanowiłam, że będę uczestniczyć w tych nabożeństwach. Nie składam próśb, ale dziękuję. Jestem wdzięczna za moją rodzinę, za to, że po prostu chodzę, że Matka Boża mnie potrzebuje, że mogę służyć pielgrzymom. Opowiadam pątnikom o tym miejscu i mówię również o relikwiach św. Szarbela, a także o naszym nabożeństwie. Oni pytają o szczegóły i zapewniają, że wrócą tu, by modlić się o wstawiennictwo cudotwórcy z Libanu. Chyba wracają, bo gdy jestem na nabożeństwie, widzę nowe twarze, a na parkingu dostrzegam samochody spoza Skarżyska – mówi przewodniczka.

Olej i tajemnicza postać z fotografii

– Skromny i cichy, pochowany został na klasztornym cmentarzu. Ale niebo upomniało się o niego. Po pogrzebie z jego grobu promieniowało niewytłumaczalne światło – mówił o św. Szarbelu bp Henryk Tomasik podczas uroczystości wprowadzenia do skarżyskiego sanktuarium relikwii cudotwórcy z Libanu. Pokorny mnich Szarbel, z chrztu Józef, urodził się w 1828 roku jako Antun Machluf w Bika Kafra w Libanie. Żył 70 lat. Za jego życia nikt go nie sfotografował. Zawsze nosił kaptur osłaniający jego twarz. Niezwykła rzecz wydarzyła się 8 maja 1950 roku. Wtedy to kilku misjonarzy maronitów zrobiło sobie grupowe zdjęcie przed pustelnią o. Szarbela. Po wywołaniu fotografii okazało się, że znalazła się na niej dodatkowa tajemnicza postać mnicha z białą brodą w kapturze. Dopiero starsi zakonnicy rozpoznali w niej o. Szarbela. Fotografia ta stała się wzorem dla wszystkich portretów, również tych wywieszonych na placu św. Piotra podczas beatyfikacji i kanonizacji zakonnika.

Antun Machluf jako 23-letni młodzieniec wstąpił do klasztoru w Annaya. Tam przeżył kilkanaście lat, prowadząc wzorowe życie zakonnika. Odbył również studia teologiczne i przyjął święcenia kapłańskie. W 1875 roku otrzymał od przełożonego pozwolenie na pobyt w eremie położonym na przeciwległym wzgórzu. Tam spędził 23 lata, mieszkając w 6-metrowej celi, w ciągu dnia spożywając zaledwie jeden bezmięsny posiłek, modląc się i pracując. Zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia 1898 roku. Światłość promieniująca z jego grobu trwała 45 dni i nocy. Z obawy przed profanacją postanowiono przenieść trumnę zmarłego do klasztoru. W czasie przenosin odkryto, że ciało o. Szarbela nie było zesztywniałe, jak to dzieje się po śmierci. Ponadto emanował z niego miły zapach i wydobywał się tajemniczy olej. 27 lipca 1927 roku ciało włożono do metalowej trumny i zamknięto w marmurowym grobowcu. Cały czas jednak wydobywał się olej. W 1950 roku, gdy wykonano tajemniczą fotografię, wydano kolejne polecenie komisyjnej ekshumacji, z powodu przecieków oleju z marmurowego sarkofagu. W obecności ekspertów stwierdzono brak stężenia pośmiertnego – ciało wyglądało tak, jak w chwili śmierci. 7 sierpnia 1952 roku miała miejsce kolejna ekshumacja. Wszystko było jak poprzednio. Olej wydobywał się nieprzerwanie do 1977 roku, aż do uroczystości kanonizacji.

Ogłoszenie libańskiego mnicha świętym Kościoła przyniosło jeszcze jedno zdumiewające zjawisko: jego ciało zaczęło się wysuszać. Od ponad 40 lat olej św. Szarbela już nie wypływa z jego grobu. Ale pojawił się zwyczaj wylewania na nim oleju. I to ten olej służy do namaszczenia w miejscach, gdzie chorzy modlą się o łaskę uzdrowienia, także w sanktuarium w Skarżysku-Kamiennej. – W klasztorze w Annaya jest mapa, na której umieszczane są miejsca cudownych uzdrowień za przyczyną świętego mnicha z Libanu, w sumie ponad 30 tys. uzdrowień. Ciekawa rzecz, że najwięcej jest ich w zlaicyzowanej Francji. Ale na tej mapie Polska ma też swoje ważne i liczne miejsca. Niech tę mapę dopełnia nasze skarżyskie sanktuarium – mówi ks. Karbownik. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama