Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Gorzej niż w ciucholandzie

Jeśli chcemy, żeby nas szanowano, trzeba z szacunkiem podchodzić do każdego i każdej ludzkiej pracy.

Tradycyjnie w pierwszych miesiącach nowego roku pełną para ruszyły wyprzedaże, a wielkoformatowe sklepy tętnią życiem, jak podczas przedświątecznych zakupów. Blasku nabierają towary z doklejonymi na metkach jaskrawymi naklejkami, na których widnieje nowa, niższa, jakże atrakcyjna cena. "Tylko brać"- chce się powiedzieć. Zatem i ja wybrałam się na "łowy", a sezon przecen zachęcił mnie do zajrzenia do tych sklepów, w których wcześniejsze ceny mogły wydawać się dla zwykłych zjadaczy chleba zaporowymi.

Wchodzę (nie podaję nazwy tej handlowej sieci, bo ktoś posądzi mnie o reklamę), rozglądam się... Przestrzeń zawieszona ubraniami ogromna, a ludzi (głównie kobiet, bo to dział damski) mrowie. Postanawiam kierować się zgodnie ze wskazówkami zegara i z dużym naciskiem wewnętrznym, że coś super na pewno sobie kupię. Adrenaliny dodają nad wieszakami duże napisy np. "Wszystko za 45 zł". No czuję, że na wiele mnie stać. I mijam kolejne wieszaki, przeglądam kolejne bluzki, sukienki, marynarki…"Chyba jestem wybredna", myślę sobie. A może te fasony zwyczajnie nie dla mnie i ta jakość…

Ale nie o tym chciałam napisać, że wróciłam do domu z niczym, ale o tym, że właśnie tam zobaczyłam, jak bardzo nie szanujemy siebie nawzajem i naszej pracy. Otóż pod tymi wieszakami z ubraniami leżały sterty ubrań, które z tych wieszaków się zsunęły albo najzwyczajniej w świecie, po ich obejrzeniu, zostały tam rzucone. Było ich tak dużo, że przez nieuwagę można było po nich deptać. Młode pracownice i pracownicy (tylko młodzi tam są) z uporem Syzyfa i wypiekami na twarzy ze zmęczenia (było już około 20.00, a sklep czynny do 22.00) starali się bez słowa skargi okiełznać sytuację. Niestety, nadaremno. - Tu jest jak w ciucholandzie! - młoda blondynka powiedziała do kobiety w sztucznym futerku, która mogła być jej mamą. - Tu jest gorzej. W ciucholandzie nikt z wieszaków nie zrzuca ubrań - odpowiedziała kobieta w futerku.

I jakoś szkoda zrobiło mi się tych młodych ludzi, którzy po zamknięciu sklepu będą robić tu porządek. Może północ ich zastanie? Wszystko dlatego, że najzwyczajniej w świecie nie szanujemy pracy innych. Najlepiej na tym wyjdzie właściciel/właściciele tej zagranicznej sklepowej sieci, bo kolejka do kasy była jednak imponująca.

 

« 1 »
DO POBRANIA: |
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama