Nowy numer 32/2020 Archiwum

Brakuje mi wiernych w kościele

- Mimo że odprawiam Mszę św. przed kamerą, a kościół jest pusty, zamykam oczy i wyobrażam sobie, że moi parafianie tu są - mówi ks. Bernard Goworek.

 

Ks. Goworek pochodzi z parafii pw. św. Bartłomieja w Opocznie. Należy do zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Pracował na Madagaskarze, a od 10 lat jest proboszczem parafii Billigheim w Niemczech, która jest położona około 60 km na północny-zachód od Stuttgartu. Jako proboszcz ma pod opieką 9 kościołów.

W Niemczech jest niemal 80 tys. osób zakażonych koronawirusem. - W naszych okolicach na razie nie ma jakiegoś wielkiego zagrożenia. 15 marca jeszcze sprawowałem Mszę św., w której uczestniczyli parafianie. Od biskupa otrzymaliśmy pozwolenie, że w świątyni może być poniżej 100 osób, a u mnie w każdym kościele na Eucharystii jest mniej niż 100 osób. Od 17 marca w naszej diecezji Freiburg i w innych diecezjach już były zakazy. U nas nie wolno wiernym uczestniczyć w Mszach św. sprawowanych w kościołach, a na zewnątrz mogą przebywać razem tylko dwie osoby. Jeśli jest ich więcej, to interweniuje policja - opowiada ks. Bernard.

W związku z obostrzeniami ks. Goworek nagrał pozdrowienia dla parafian, które mogli obejrzeć w internecie - Czułem się dziwnie, bo nie jestem przyzwyczajony do takich występów. W niedzielę wierni mogli też uczestniczyć poprzez internet w Mszy św., którą sprawowaliśmy. Mimo że odprawiam Msze św. przed kamerą, a kościół jest pusty, zamykam oczy i wyobrażam sobie, że moi parafianie tu są. Posłałem im linki. Potem dzwonili i bardzo się cieszyli, że mogli nas zobaczyć i z nami przez internet świętować - mówi ks. Bernard.

Na prośbę wiernych, w tym też Polaków tam mieszkających, w kościołach wystawiany jest Najświętszy Sakrament i ludzie mogą przychodzić na prywatną modlitwę. Proszą też proboszcza o udzielenie sakramentu chorych. Polska rodzina poprosiła też, by odprawił Mszę św. w intencji ich zmarłej babci, bo nie mogli przyjechać do kraju i uczestniczyć w pogrzebie.

- Brakuje mi wiernych w kościele. Ludzie dzwonią i mówią, że tęsknią. Mam nadzieję, że epidemia nie będzie trwała bardzo długo i po tych tygodniach z radością się spotkamy. To mi daje pozytywne myślenie, ale jednak brakuje mi tych miłych spotkań z parafianami - przyznaje proboszcz.

Ks. Goworek ma teraz więcej czasu na prywatną modlitwę: - Moje życie jest teraz spokojniejsze. W tym czasie mogę jeszcze bardziej intensywnie przeżywać swoje praktyki duchowe. Nie gonią mnie terminy. Nie ma zebrań. Więcej czasu za to zajmują mi rozmowy przez telefon i odpowiadanie na e-maile.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama