Nowy numer 44/2020 Archiwum

Klecha

Tak do ks. Romana Kotlarza zwracali się tzw. nieznani sprawcy, którzy nachodzili go i bili na plebanii w podradomskim Pelagowie, przyczyniając się do jego śmierci.

Klecha – to określenie stało się tytułem fabularnego filmu w reżyserii Jacka Gwizdały, na podstawie scenariusza Wojciecha Pestki, przy konsultacji historyków, między innymi ks. dr. Szczepana Kowalika, który sprawą ks. Kotlarza zainteresował się jeszcze jako licealista.

Premierę filmu zaplanowano w radomskim kinie Helios 25 czerwca, a więc w rocznicę robotniczego protestu. Na projekcję zarezerwowano wszystkie sale. Ks. Roman Kotlarz, proboszcz w podradomskim Pelagowie, od lat obserwowany przez Służbę Bezpieczeństwa PRL, włączył się w robotniczy protest z czerwca 1976 roku. Szedł z demonstrantami oraz im błogosławił. Potem był nachodzony i bity przez tzw. nieznanych sprawców. „Najmilsi, razem z wami byłem obecny na ulicach miasta Radomia, błogosławiłem wasze szeregi, wasze trudy, wasze słuszne prawa” – mówił w homilii ks. Kotlarz. Te słowa zostały nagrane przez tajnych oficerów Służby Bezpieczeństwa PRL. Po tej homilii rozpoczęło się nachodzenie kapłana na plebanii. Stanisław Stancel, mąż Krystyny, gospodyni na plebanii w Pelagowie, na początku sierpnia 1976 roku został wezwany przez żonę. – Ksiądz dygotał. Wzywał swoją nieżyjącą matkę. Sprawiał wrażenie przerażonego – wspominał S. Stancel. Mąż gospodyni rozebrał księdza i zobaczył, że od kolan do pasa jest całkiem siny. – Widać było, że był bity. Wyglądało na to, że w tym miejscu był skopany nogami – opowiadał. Ks. Kotlarz zaczął szybko zapadać na zdrowiu. Zdradzał także objawy silnego lęku. 15 sierpnia zasłabł podczas Mszy św. i znalazł się w szpitalu w Krychnowicach. Zmarł 18 sierpnia 1976 roku. Miał 48 lat. Jego stan zdrowia pogarszał się z dnia na dzień. Oficjalna sekcja zwłok nie wykazała śladów pobicia. Ale tym wynikom nie można wierzyć. Swoje zastrzeżenia do nich złożył po latach lekarz Marian Piotrowski. W obecności prokuratora zeznał, że krwotoczne zapalenie płuc (oficjalna przyczyna śmierci księdza) mogło w tym przypadku być skutkiem bicia; potwierdza to również wylew krwi do pęcherzyków płucnych. Nie mamy pewnych informacji, czy kapłan nie został otruty podczas pobytu w szpitalu. Gdy w dniu śmierci do szpitala zadzwonił ktoś z milicji i usłyszał, jaki jest stan ks. Kotlarza, zaśmiał się i powiedział: „Wreszcie będzie święty spokój”. Ówczesne władze komunistyczne nie zgodziły się na pogrzeb kapłana w Pelagowie. Ks. Roman Kotlarz został pochowany w rodzinnej parafii w Koniemłotach. Mimo trzykrotnych prób w różnych latach, sprawcy nie zostali wskazani ani osądzeni. Ofiarę ks. Kotlarza wspomniał Jan Paweł II podczas wizyty w Radomiu 4 czerwca 1991 roku. Papież powiedział wtedy na lotnisku: „Podczas dzisiejszych odwiedzin zatrzymam się przy kamieniu-pomniku z napisem: »Pamięci ludzi skrzywdzonych w związku z robotniczym protestem roku 1976«. Kosztowały one wiele ofiar, aresztowań, upokorzeń, tortur (zwłaszcza praktykowanych pod nazwą ścieżki zdrowia), śmierci (między innymi jednego z sandomierskich duszpasterzy)”. W katedrze radomskiej 1 grudnia 2018 roku odbyła się uroczystość rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Romana Kotlarza. Uroczystej sesji przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Stolica Apostolska wskazała przy tym, by proces beatyfikacyjny był prowadzony pod kątem sprawdzenia, czy kapłan nie był ofiarą nienawiści do wiary i Kościoła, a więc czy mamy tutaj sprawę męczennika. Reżyser Jacek Gwizdała jest przekonany, że gdyby zatrzymano sprawców pobić ks. Kotlarza, Grupa D – tajna nawet w strukturach IV Wydziału Służby Bezpieczeństwa – nie rozzuchwaliłaby się tak bardzo i może esbecy nie ośmieliliby się zamordować ks. Jerzego Popiełuszki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama