Nowy numer 42/2020 Archiwum

Radomska debata o trzech kobietach

Łączyła je idea niepodległości ojczyzny. Walczyły o nią, tęskniły za nią i ją zapowiadały.

Choć tylko jedna z nich urodziła się w Radomiu, to wszystkie jakoś są związane z tym miastem. Teresa Grodzińska, bohaterska sanitariuszka doby wojny polsko-bolszewickiej, Zofia Komorowska vel Majewska, patriotka, prześladowana przez sowietów, i Wanda Malczewska, radomianka z urodzenia, mistyczka i kandydatka na ołtarze, ciotka wybitnego malarza.

Debatę o tych trzech polkach zorganizowało Stowarzyszenie "Młyńska" Verum Bonum Pulchrum w ramach cyklu "Rozmowy o…".

- Na tę debatę czekaliśmy od wiosny, bo miała się wtedy odbyć, ale sprawę zatrzymała pandemia. Tym bardziej cieszymy się, że wreszcie udało się nam zebrać i zaprosić prelegentów - powiedział Jakub Mitek, ze stowarzyszenia "Młyńska", który poprowadził debatę.

Czas na patronkę szkoły

O Teresie Grodzińskiej opowiadał dr Adam Duszyk, historyk, nauczyciel VI LO i pracownik Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu. - Teresa Grodzińska w okresie międzywojennym była dziewczyną stawianą w Radomiu za wzór młodym, a tutaj harcerzom. W gimnazjum, gdzie uczyła się w latach 1914-1919 wmurowano dedykowaną jej pamiątkową tablicę. Miała swą cegiełkę w murze obok traktu prowadzącego na Wawel. Obie pamiątki zostały zniszczone w okresie niemieckiej okupacji. Cegiełka wróciła krótko przed rokiem 2000. Tablicy nigdy nie odnaleziono. Po wojnie, z racji na miniony ustrój, była w Radomiu zupełnie zapomniana. Dopiero dziś, między innymi za sprawą historyka Przemysława Bednarczyka, wraca pamięć o niej. Teresa ma niewielka ulicę w Radomiu na osiedlu Rajec. Ale szkoda, że nie jest patronką żadnej ze szkół. Myślę, że warto o tym pomyśleć. Mamy w Radomiu bardzo dobre szkoły, które jeszcze nie mają swego patrona - mówił A. Duszyk.

Bohaterska sanitariuszka urodziła się w 1899 roku w podradomskich Jaszowicach. Z domu wyniosła głębokie patriotyczne wychowanie. Uczyła się w renomowanym gimnazjum Marii Gajl w Radomiu, gdzie ta formacja jeszcze się pogłębiła. Zgłosiła się do wojska i odbyła szkolenie jako sanitariuszka. Służyła w 4. Pułku Piechoty Legionów. Te oddziały walczyły w rejonie Hrubieszowa. Tutaj, podczas odwrotu II batalionu ze wsi Gródek na wschód od Hrubieszowa, pozostała z ciężko rannymi żołnierzami. Szła między ostatnimi z wycofujących się żołnierzy. Między innymi przeprowadziła wielu z nich przez płonący most na rzece Huczwie. I to za ten czyn została pośmiertnie odznaczona Krzyżem Vitruri Militari, jako pierwsza kobieta, która otrzymała to odznaczenie. Teresa Grodzińska została pojmana przez sowietów i bestialsko zamordowana. Jej pogrzeb w Radomiu był wielką patriotyczną manifestacją. Spoczywa w rodzinnym grobowcu na cmentarzu rzymskokatolickim przy ul. Limanowskiego.

Opiekunka opozycjonistów

Zofia Komorowska vel Majewska była sąsiadką dr. Jana Rejczaka, prezesa radomskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego. To Zofia Komorowska ponad pół wieku temu w jakiejś mierze zachęciła wówczas młodego studenta Politechniki Warszawskiej do włączenia się w działalność opozycyjną. I dzięki niej Jan Rejczak spotkał się osobiście z ks. Michałem Sopoćką, spowiednikiem i powiernikiem św. Faustyny Kowalskiej, dziś błogosławionym. - Zofia Komorowska, ze względu na to, że była czynnym żołnierzem Armii Krajowej na Wileńszczyźnie, by uniknąć dekonspiracji i aresztowania przez sowietów, używała nazwiska Majewska. Walczyła w 5. Wileńskiej Brygadzie Wileńskiej AK, której dowódcą był Zygmunt Szendzielorz „Łupaszka”. Urodziła się w 1898 roku w Kowaliszkach, niedaleko granicy litewsko-łotewskiej. Studiowała za granicą, na zachodzie Europy. Przed II wojną światową pracowała w Katowicach i Sosnowcu. Fakt, że po wybuchu wojny została przerzucona na Wileńszczyznę, może wskazywać na to, że była związana z wywiadem i to o jakiejś specjalności rozpracowywania komunistycznej partyzantki - mówi J. Rejczak.

Powojenne losy sprawiły, że na długie lata zamieszkała w Radomiu, w kamienicy przy ul. Moniuszki, w centrum miasta. Po proteście radomskich robotników w czerwcu 1976 roku kamienica, gdzie mieszkała Z. Komorowska,  stała się miejscem, które odwiedzał Bronisław Komorowski, wówczas działacz Komitetu Obrony Robotników, późniejszy prezydent RP i bliski krewny Zofii Komorowskiej vel Majewskiej. - Pani Zofia miała liczne kontakty i znajomości. Pomagała działaczom KOR, a także pomagała wielu opozycjonistom, którzy musieli emigrować. Dawała im adresy i kontakty. Wielka postać kobiety i patriotki. Ostatnie lata życia spędziła w Szczecinie. Po śmierci została pochowana na warszawskich Powązkach - kończy prezes KIK.

Przykład cnót

Wanda Malczewska, mistyczka która urodziła się w 1822 roku w Radomiu, jest postacią, która nie przestaje inspirować Pawła Putona, regionalistę, pracownika Ośrodka Kultury i Sztuki „Resursa Obywatelska”.

Wanda Malczewska usłyszała w widzeniach od Matki Bożej zapowiedzi Cudu nad Wisłą. W 1872 roku były to słowa: „Skoro Polska otrzyma niepodległość, to niezadługo powstaną dawni gnębiciele, aby ją zdusić, ale moja młoda armia w imię moje walcząca pokona ich. Odpędzi daleko. Ja jej dopomogę ". A rok później, 15 sierpnia, wizjonerka usłyszała: "Dzisiaj będzie wasze wielkie święto. Odniesiecie świetne zwycięstwo nad wrogiem dążącym do waszej zagłady. To święto powinniście obchodzić ze szczególną okazałością".

Wanda Malczewska, ciotka wybitnego malarza Jacka Malczewskiego, była prekursorką świeckich katechetów, ewangelizatorką. Uczyła chłopów pisania, czytania i religii, pomagała chorym i ubogim. Podczas powstania styczniowego organizowała szpitale.

W czasie debaty Paweł Puton zatrzymał się na kilku cechach, które charakteryzowały kandydatkę na ołtarze. - Pierwszą jest skromność. Przez 10 lat mieszkała na dworze w Prędocinku, dziś dzielnicy Radomia. Macocha nie szczędziła jej upokorzeń. Wanda nigdy się nie poskarżyła. Gdy potem mieszkała w Zagłębiu pokazała swe wielkie zaufanie Panu Bogu i heroiczną odwagę, wręcz ogień wiary. Złożyła prywatny ślub czystości i do dnia ślubu, który zorganizowano wbrew jej woli, ufała, że do niego nie dojdzie. I tak się stało. W Sosnowcu aktem ogromnej odwagi uratowała przed zburzeniem kapliczkę, która stoi do dzisiaj - mówił P. Puton. Regionalista pokazał zdjęcia dworu w Żytnie, gdzie mieszkała mistyczka. To tutaj Wanda Malczewska miała wizje zwycięstwa, które przyszło w 1920 roku.

O Teresie Grodzińskiej opowiadał Adam Duszyk.   O Teresie Grodzińskiej opowiadał Adam Duszyk.
ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość
O Zofii Komorowskiej vel Majewskiej opowiadał Jan Rejczak.   O Zofii Komorowskiej vel Majewskiej opowiadał Jan Rejczak.
ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość
O Wandzie Malczewskiej opowiadał Paweł Puton.   O Wandzie Malczewskiej opowiadał Paweł Puton.
ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama