Nowy numer 2/2021 Archiwum

Znałem sługę Bożego

W tym roku przypada 40. rocznica śmierci bp. Piotra Gołębiowskiego. Zmarł 2 listopada podczas sprawowania Mszy św.

radom@gosc.pl Ksiądz dr prał. Henryk Ćwiek z bp. Gołębiowskim związany był długie lata. Poznał go w swojej rodzinnej parafii w Dobieszynie, jeszcze przed wstąpieniem do seminarium. To był 1958 rok. – Wtedy był biskupem pomocniczym diecezji sandomierskiej. Przyjeżdżał do Dobieszyna, ponieważ jego były wikariusz z Koprzywnicy ks. Adam Rdzanek został tu proboszczem. Byłem ministrantem. Cały czas kręciłem się koło kościoła, pomagałem. Na biskupa patrzyło się jak na nadzwyczajnego gościa, to zrozumiałe – wspomina ks. Ćwiek.

Żył Ewangelią

W 1959 roku ks. Ćwiek wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Wcześniej uczył się grać na akordeonie, więc został organistą seminaryjnym i grał w katedrze w niektóre czwartki na Mszach św., zastępując organistę katedralnego. – Gdy bp Gołębiowski został administratorem diecezji sandomierskiej, byłem już od kilku lat w seminarium. Po jego ukończeniu posłał mnie na muzykologię na KUL. Chciałem zostać na doktorat, ale biskup nie zgodził się, powiedział: „Wszyscy mi uciekniecie na KUL”. W 1972 roku powołał mnie na wykładowcę śpiewu w seminarium. Wtedy miałem z biskupem większy kontakt, ponieważ wszystkie uroczystości w katedrze odbywały się z moim udziałem. Nie tylko uczyłem kleryków, ale prowadziłem chór katedralny i chór klerycki – mówi ks. Ćwiek. Współpracował też z biskupem przy organizacji dużych uroczystości związanych m.in. z koronacjami obrazów Matki Bożej w Wysokim Kole i Błotnicy. – Po roku pracy w seminarium bp Piotr powołał mnie na prefekta – wychowawcę, opiekuna kleryków. Wtedy było ich bardzo dużo, bo około 200. To była olbrzymia grupa, ja byłem sam prefektem i miałem dużo zajęć – mówi ks. Ćwiek. Był to czas, kiedy Sobór Watykański II zakończył swoją działalność i zostały wprowadzone nowe zarządzenia, zwłaszcza jeżeli chodzi o liturgię i śpiewy. – Biskupowi zależało, żeby wprowadzać nowe pieśni. Prowadziłem w diecezji kształcenie organistów. W Sandomierzu powstało studium organistowskie. W Radomiu pomógł mi znaleźć pomieszczenia na takie studium. Organizowane były zjazdy scholi, bo wtedy bardzo szybko tworzyły się tzw. zespoły gitarowe, i festiwale w kilku okręgach diecezji. Biskup, jak tylko mógł, przyjeżdżał na takie spotkania – opowiada. Bp Gołębiowski, gdy był w seminarium, zawsze odwiedzał prefekta. Pytał, co u niego słychać, jak się sprawują klerycy. – Jego osobowość robiła zawsze na mnie bardzo duże wrażenie. Głęboko żył Ewangelią. Był wrażliwy, delikatny, traktował ludzi z ogromnym szacunkiem, bardzo skromny, ale też wymagający. Był bardzo konsekwentny, jeśli chodziło o walkę o sprawy Kościoła – podkreśla ks. Ćwiek.

Biskup bez paszportu

Piotr Gołębiowski urodził się 10 czerwca 1902 roku w Jedlińsku. 17 czerwca 1919 roku, po złożeniu egzaminu uzupełniającego, został przyjęty na II rok Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk bp. Pawła Kubickiego 12 października 1924 r. w katedrze sandomierskiej. W czasie 5-letniego okresu rzymskich studiów zdobył doktorat z filozofii i teologii. 3 czerwca 1957 roku papież Pius XII mianował go biskupem pomocniczym sandomierskim. Od stycznia 1967 roku bp Gołębiowski samodzielnie kierował diecezją, najpierw jako wikariusz kapitulny, później zaś jako administrator apostolski. Ówczesne władze komunistyczne nigdy nie zatwierdziły go jako ordynariusza diecezji, odmawiały mu też wydania paszportu na wyjazd do Rzymu, na obrady Soboru Watykańskiego II. Był jedynym polskim biskupem, który z tego powodu nie wziął udziału w obradach. W niedzielę 2 listopada 1980 roku ok. godz. 8 bp Gołębiowski zmarł podczas Mszy św. celebrowanej w kaplicy sióstr służek NMP Niepokalanej w Nałęczowie. – Wiadomość o śmierci dotarła do nas przez jego kapelana ks. Tadeusza Wójcika. Biskupi Walenty Wójcik i Stanisław Sygnet zarządzili spotkanie w kurii. Zaprosili na nie rektora seminarium, ojca duchownego, między innymi także i mnie, jako tego, który będzie organizował śpiewy na uroczystości pogrzebowe. Wtedy też odczytano testament. Okazało się, że bp Gołębiowski chciał być pochowany w rodzinnym grobowcu w Jedlińsku, a dla nas wszystkich Jedlińsk to przecież była jedna z wielu parafii. Zdecydowano, że zostanie pochowany, tak jak wszyscy jego poprzednicy, w podziemiach katedry – opowiada ks. Ćwiek.

Początek procesu

Ks. Ćwiek został proboszczem w Jedlińsku w 1987 roku. Bp Edward Materski, ówczesny ordynariusz, zaproponował przygotowania do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego bp. Piotra. – Proces rozpoczął się w 1994 roku, czyli 14 lat po jego śmierci, i od tamtego czasu systematycznie w kościele w Jedlińsku odbywają się rocznicowe uroczystości. Biskup zmarł 2 listopada, w Dzień Zaduszny. W tym dniu trudno byłoby zorganizować uroczystości, dlatego pierwsza sobota listopada była taką niepisaną datą modlitwy każdego roku w Jedlińsku o beatyfikację – wyjaśnia ks. Ćwiek. W 1995 roku przypadła rocznica 350 lat istnienia kościoła w Jedlińsku. – Wtedy wystąpiłem do bp. Materskiego z podwójną prośbą. Po pierwsze chciałem, żeby ta uroczystość miała rangę większą niż jubileuszowe przeżycia, żeby zaprosić prymasa Polski kard. Józefa Glempa, połączyć to z modlitwą o beatyfikację bp. Gołębiowskiego, bo rok wcześniej rozpoczął się proces. Bp. Materskiemu bardzo się to podobało. W Sandomierzu ordynariuszem był wówczas bp Wacław Świerzawski. Ja w dalszym ciągu miałem zajęcia w sandomierskim seminarium. Przyszła taka myśl, że skoro w diecezji radomskiej rozpoczęty jest proces i ta diecezja go prowadzi, więc może by wypełnić testament bp. Gołębiowskiego i przewieźć jego ciało do Jedlińska. Bp Materski i bp Świerzawski napisali w tej sprawie pismo do Stolicy Apostolskiej. „Wypada nadmienić, że świątynia, w której zamierzamy złożyć prochy sługi Bożego, powstała dokładnie przed 350 laty, z fundacji Stanisława Witkowskiego, wnuka poety Jana Kochanowskiego. W świątyni tej byli ochrzczeni dwaj biskupi Andrzej Stanisław i Józef Andrzej Załuscy, luminarze kultury europejskiej i narodowej. Biskupi ci świątynię tę gruntownie odnawiali. W kościele jedlińskim był ochrzczony i przyjął sakrament bierzmowania oraz odprawił Mszę św. prymicyjną swego kapłaństwa i biskupstwa sługa Boży Biskup Piotr Gołębiowski. Umiłowany Ojcze Święty, najuprzejmiej prosimy o zezwolenie na przeniesienie i złożenie relikwii sługi Bożego bp. Piotra Gołębiowskiego w kościele Świętych Apostołów Piotra i Andrzeja w Jedlińsku” – napisali w liście. – Zaproponowałem, żeby jedna z kaplic w kościele stała się miejscem jemu poświęconym. Tam umieścimy sarkofag. I wtedy prymas będzie się modlił już przy grobie biskupa. Bp Świerzawski zwołał radę kapituły katedralnej sandomierskiej, by wyraziła opinię na ten temat. Zdania były podzielone. Zdecydowano, że ciało nie zostanie przeniesione – mówi ks. Ćwiek. W 1997 roku w radomskiej katedrze bp Materski zamknął proces na etapie diecezjalnym. Kopie akt zostały złożone w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie.

Jedlińsk pamięta

W 2010 roku, w 30. rocznicę śmierci bp. Gołębiowskiego, odbyła się pielgrzymka księży i alumnów do grobu sługi Bożego. W Eucharystii w bazylice katedralnej uczestniczyli biskupi, księża, alumni z diecezji radomskiej i sandomierskiej. Na zakończenie modlono się przy grobie w podziemiach katedry. Jak podkreśla ks. Ćwiek, ważne jest organizowanie uroczystości związanych z osobą bp. Piotra, żeby pamięć o nim była wciąż żywa. Staraniem księdza prałata ul. Chłodna, przy której mieszkała rodzina bp. Piotra, dziś nosi imię sługi Bożego bp. Piotra Gołębiowskiego. Duże uroczystości planowano w Jedlińsku z racji 40. rocznicy śmierci bp. Piotra. W miejscowej szkole podstawowej 7 listopada miała być sprawowana Msza św., gdyż w kościele trwa remont. Miały być również otwarte dwie sale muzealne – jedna poświęcona ziemi jedlińskiej, druga – bp. Gołębiowskiemu. Znajdują się one w części budynku, którą zajmowało Publiczne Gimnazjum im. bp. Piotra Gołębiowskiego. Ze względu na obostrzenia związane z pandemią koronawirusa ich otwarcie zostało przełożone. Udało się zgromadzić dużo pamiątek po słudze Bożym. – Zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby pamięć o bp. Gołębiowskim przetrwała. Narodził się pomysł, żeby w szkole zorganizować Izbę Pamięci. W jej wyposażeniu wsparł nas ks. prał. Henryk Ćwiek. Wspierał nas również proboszcz jedliński ks. kan. Grzegorz Wójcik, a dzięki pomocy wójta Kamila Dziewierza mogliśmy te pomieszczenia wykorzystać na izby pamięci – mówi Elżbieta Religa, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Jedlińsku. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama