Nowy numer 29/2021 Archiwum

Patronka spraw trudnych i beznadziejnych

Parafia zaprasza na nabożeństwa za jej wstawiennictwem 22. dnia każdego miesiąca o godz. 17.

Ksiądz Piotr Borciuch, proboszcz parafii Kowala, opowiada o trudnym do wytłumaczenia zbiegu wydarzeń. – Od dawna jestem czcicielem św. Rity, patronki spraw trudnych i beznadziejnych. W 2015 roku, właśnie 22 maja, w jej wspomnienie, otrzymałem nominację proboszczowską do Kowali.

Gdy dowiedziałem się, że w kościele św. Jadwigi w Radomiu sprawowane są nabożeństwa za jej wstawiennictwem, wybrałem się tam i to niejeden raz. Spotkałem tam moich parafian, którzy pytali mnie: „Czemu u nas, w Kowali, nie można organizować takich nabożeństw?” – opowiada proboszcz. A potem zbiegów okoliczności było więcej. Księdzem pochodzącym z Kowali jest ks. Mariusz Wilk, diecezjalny duszpasterz młodzieży, który mieszka przy parafii św. Jadwigi w Radomiu. Ks. Mariusz studiował prawo w Rzymie i wielokrotnie był w Cascii, gdzie znajduje się sanktuarium św. Rity. – Ks. Mariusz podjął się starań o sprowadzenie relikwii świętej do kościoła w Kowali. Co więcej, ideę odpowiednim pismem wsparł bp Marek Solarczyk. I otrzymaliśmy te relikwie. Przywiózł je do Polski ks. prał. Albert Warso, kapłan naszej diecezji, pracujący w watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Wprowadziliśmy je do naszego kościoła i zaczynamy comiesięczne modlitwy za wstawiennictwem św. Rity. Zapraszamy parafian i wszystkich, którzy mają do przemodlenia sprawy trudne i beznadziejne – mówi ks. Borciuch. – Święta zmarła w 1457 roku. Miała trudne życie. Została wydana wbrew swej woli za mąż. Owdowiała i pochowała dwóch synów. Potem wstąpiła do zakonu augustianek w Cascii. Miała szczególne nabożeństwo do męki Pańskiej. Współcierpiała ze Zbawicielem. Jako mistyczka czuła długie lata w skroni ból jednego z cierni, który ranił głowę Pana Jezusa – mówi ks. Wilk.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama