Nowy numer 5/2023 Archiwum

Oni też kształtują liturgię

50 lat temu pierwsi absolwenci ukończyli Diecezjalne Studium Organistowskie.

Na początku studium było trzyletnie. Po pewnym czasie cykl nauczania zmienił się na pięcioletni. Studium zainicjował w Sandomierzu i w Radomiu ks. prał. Henryk Ćwiek, obecnie rezydent w parafii Jedlińsk. – Ksiądz Ćwiek otrzymał nominację na parafię w Jedlińsku, w związku z tym przekazał mi dokumenty. W 1987 roku studium przeniosło się na Glinice. Zapadła decyzja, żeby starą drewnianą plebanię parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego zaadaptować na szkołę. Wcześniej korzystaliśmy z sali i korytarza w klasztorze bernardynów, ale tam nie było wystarczających warunków do nauki. Był to kłopot, dlatego bp Edward Materski zdecydował o przeniesieniu nas na Glinice, a ówczesny proboszcz ks. Stanisław Suwała przekazał nieodpłatnie budynek na cele diecezjalne – mówi ks. prał. Wojciech Szary, dyrektor Diecezjalnego Studium Organistowskiego. W październiku tego roku minęło 10 lat od czasu, gdy studium przeniosło się do nowej siedziby przy ul. Prusa 6 w Radomiu.

Pewnie bym zagrał

Ksiądz Szary jest radomianinem. Pochodzi z Zamłynia. Święcenia kapłańskie przyjął w 1975 roku. Dwa lata był w Wieniawie na wikariacie, później trzy lata w Ostrowcu Świętokrzyskim. – Biskup Piotr Gołębiowski chciał, żebym natychmiast rozpoczął studia na muzykologii. Wyżebrałem półtora roku, by się do nich przygotować. Pierwsza rzecz, jaką zrobiłem, to kupiłem pianino. Nie było to łatwe, bo ten instrument był towarem deficytowym. I tak się zaczęła moja miłość do prawdziwej muzyki. Grałem na organach, ale tylko ze słuchu. Nie znałem nut, już nie mówię o zasadach muzyki czy harmonii. Trzeba było się nauczyć – wspomina ks. Szary. – W czasie rozmowy kwalifikacyjnej na KUL ks. prof. Karol Mrowiec zapytał, co mnie skłoniło, żeby studiować muzykologię. Odpowiedziałem szczerze, że nie co, ale kto – biskup Gołębiowski. A on się wtedy bardzo zasmucił i powiedział: „A ja myślałem, że ksiądz z miłości do muzyki” – dopowiada. Po pięciu latach studiów ks. Szary uzyskał dyplom z muzykologii – Na KUL trzeba było grać i na fortepianie, i na organach. Był czteroletni kurs fortepianu i czteroletni kurs organów. Śmiali się ze mnie, że gdybym miał dobrego kija, to na kiju też bym zagrał. Jak? Nie wiem, ale pewnie bym zagrał – uśmiecha się ks. Wojciech. Po powrocie ze studiów został wikariuszem w radomskiej parafii Opieki NMP. Na prośbę bp. Materskiego założył chór Sancti Casimiri Cantores Radomienses. Przez kilkanaście lat wykładał muzykę kościelną w seminarium. Jak podkreśla, muzyka włącznie ze śpiewem są integralną częścią liturgii. – Przede wszystkim dokumenty Kościoła nawiązujące do Soboru Watykańskiego II czy, ściślej biorąc, do dokumentów muzycznych jak „Musicam sacram. Instrukcja o muzyce w świętej liturgii” wydana w Watykanie w 1967 roku, wyraźnie mówią, że jest to integralna część liturgii. To nie jest dodatek, to nie jest oprawa, jak często niektórzy próbują pisać i mówić – wyjaśnia dyrektor DSO. – Trzeba się cofnąć do pierwszych wieków chrześcijaństwa, gdzie mimo trudności – bo przecież Kościół był w katakumbach, czyli w podziemiach, oprócz tego był nielegalną instytucją – ludzie śpiewali psalmy, kantyki. Na pewno po cichu, żeby ich nikt nie odkrył. To jest bardzo stara tradycja. Z chwilą, kiedy cesarz Konstantyn opublikował edykt mediolański, widać po liczbie kompozycji, jakie wtedy powstawały, że to była eksplozja twórczości religijnej.

Może to znak

Zajęcia w DSO odbywają się od poniedziałku do środy. Oprócz przedmiotów muzycznych słuchacze mają zajęcia z podstaw teologii, Pisma Świętego, katolickiej nauki społecznej, prawa kanonicznego, etyki katolickiej czy liturgii. – Tych przedmiotów jest tak dużo, że potrzebujemy dwóch dni w tygodniu na realizację programu. Ale organista jest tak ważną postacią w parafii, że powinien wiedzieć więcej niż przeciętny parafianin – wyjaśnia ks. Szary. – To jest chyba jedyne studium w Polsce, gdzie każde zajęcia we wtorek kończą się zasadami przygotowania do liturgii. Oprócz tego jest Msza św. z homilią. Każdy rok ma swoje obowiązki. Pierwszy przygotowuje zakrystię, służy do Mszy św. i czyta, drugi śpiewa psalm i modlitwę powszechną, trzeci śpiewa kantyk, czwarty prowadzi akompaniament, a piąty jest odpowiedzialny za całość liturgii, kieruje śpiewem. To jest dla nich praktyka. Można skończyć szkołę muzyczną, ale cała oprawa liturgiczna jest dla takiego człowieka obca. Poza tym inaczej się gra tzw. akompaniament liturgiczny. To jest zupełnie inne posługiwanie się instrumentem – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy