Nowy numer 5/2023 Archiwum

Wyciągnięte dłonie

Maryja – Niepokalana Matka Kościoła jest patronką Ruchu Światło –Życie. Wspólnoty zawierzą się Jej 8 grudnia.

Nie sposób wyobrazić sobie dzieła ks. Franciszka Blachnickiego bez zawierzenia go Matce Bożej, dlatego to Ona stała się patronką ruchu oazowego. – Kiedy przeżył nawrócenie w 1942 roku, mocno związał swoje życie z Matką Bożą i cały czas Ją odkrywał. W 1950 roku na Jasnej Górze oddaje swoje kapłaństwo Matce Bożej. Później w Niepokalanowie odkrywa, że życie ma tylko wtedy sens, kiedy staje się ofiarą na wzór Matki Bożej. Gdy zaczyna budować Ruch Światło–Życie, nazywa go dziełem Niepokalanej – wyjaśnia ks. Krzysztof Dukielski, moderator diecezjalny Ruchu.

– Kiedy może czasem z przerażeniem patrzymy w przyszłość, bo przecież szerzy się ateizm, ludzie odchodzą od Kościoła, zwyczajnie wróćmy do Niepokalanej. Trzej wielcy pasterze Kościoła: kard. Stefan Wyszyński, kard. Karol Wojtyła i ks. Blachnicki pokazali nam, że to jest droga, gdzie Pan Bóg sobie, przy wstawiennictwie Matki Bożej, poradzi – dopowiada moderator.

Warto spróbować

Ksiądz Dukielski moderatorem diecezjalnym jest od 2017 roku. Z Ruchem Światło–Życie związany jest od roku 1995, kiedy wyjechał na pierwszą oazę do Góry Puławskiej. – Ruch Światło–Życie jest szansą, żeby rozkochać się w Panu Bogu i poznać piękno Kościoła. Kiedy widzi się Kościół tylko z daleka, przy okazji sakramentów, okazjonalnego spotkania z księżmi, to często on odstrasza, jest zimny, instytucjonalny. Natomiast oaza to jak wyciągnięte dłonie Kościoła. Można doświadczyć ciepła, Pana Boga, i tego, że Kościół jest taką dobrą mamą, która kocha, a nie osądza – przekonuje ks. Krzysztof. – To jest przestrzeń, gdzie naprawdę młodzi nawracają się. Dla mnie to argument, że Pan Bóg działa przez ks. Blachnickiego. Ruch Światło–Życie jest narzędziem, żeby młodzi mogli Go doświadczyć i tak się dzieje, bo przecież nikt ich dzisiaj nie zmusi, żeby chodzili do kościoła – dodaje moderator. Marysia Skalińska pochodzi z parafii Wniebowzięcia NMP w Solcu nad Wisłą. Jest maturzystką w IV LO w Radomiu. Do oazy należy od 10 lat, od tego roku jest animatorką. – Mam starszą siostrę, która była animatorką, więc od małego chciałam pojechać na oazę wakacyjną i czekałam, kiedy będę mogła to zrobić. W końcu pojechałam na Oazę Dzieci Bożych do Mariówki w 2015 roku. Wcześniej uczestniczyłam w spotkaniach przy parafii. Zakochałam się w oazie. Nie wyobrażam sobie bez niej życia – zapewnia. Animatorka formuje się w Diakonii Liturgicznej. – Maryja, nasza patronka, jest dla mnie przede wszystkim wzorem kobiecości, pokory i wytrwałości w modlitwie. Od trzech lat jestem członkiem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, której Maryja też patronuje. Dużą rolę w moim życiu pełni modlitwa różańcowa. To jest spotkanie z Mamą, mogę Jej powierzyć wszystko, co mi leży na sercu i w jakiś sposób ciąży, a z Nią wszystko odchodzi, Ona to zabiera – mówi Marysia.

Emilka Figarska z radomskiej parafii bł. Annuarity i św. Michała Archanioła uczęszcza do czwartej klasy Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego o profilu weterynaryjnym. W oazie jest 10 lat. Obecnie formuje się w Diakonii Muzycznej. – Na spotkania zaczęłam chodzić ze starszym bratem. Oaza mnie zbudowała. Dzięki niej mam określone wartości. Tu czuję się wysłuchana i wspierana, bo jest wspólnota i jest Pan Bóg. Niepokalana jest dla mnie jedynym wzorem nowego człowieka, który oddaje się Bogu w całkowitym zawierzeniu i w ufności – przekonuje. Piotrek Pawelczyk w oazie jest od 2017 roku. Pochodzi z parafii pw. św. Brata Alberta w Radomiu. Jest uczniem trzeciej klasy IV LO. Zawsze chciał być ministrantem. Praktykował pierwsze piątki miesiąca. Gdy podszedł do księdza po podpis, ten zapytał go, czy nie chciałby służyć przy ołtarzu. – Po tygodniu ksiądz zaproponował mi oazę. Nie wiedziałam, co to jest i z czym się wiąże. Pomyślałem, że warto spróbować, poszedłem na spotkanie i tak trwam do dzisiaj – wspomina Piotrek. – Oaza wiele mi dała. Zmieniłem się o 180 stopni, jakbym stał się nowym człowiekiem. Spotkałem tu wielu ludzi, na których mogę polegać, którzy są dla mnie jak bracia. Jeszcze nie jestem animatorem. Chciałbym się formować w Diakonii Liturgicznej, bo osoba, która mało zna liturgię, wie, że to jest Msza św., przychodzi i nic więcej. A jeżeli się zagłębia, lepiej poznaje znaczenie gestów, modlitw, tekstów – dodaje. Jak zapewnia Piotrek, Matka Boża jest dla niego jak druga mama, opiekunka, jak ktoś, kto prowadzi go za rękę przez życie i pomaga nie tylko podejmować ważne życiowe decyzje, ale też w najprostszych codziennych sprawach.

Duchowe perły

– Po covidzie na nowo uczymy się rzeczywistości. Młodzi kilkanaście miesięcy byli zamknięci w domu. Widzimy, że oni bardzo by chcieli uczestniczyć w spotkaniach, ale brakuje ducha i chęci wyjścia. Trochę się rozleniwili. Z jednej strony mają ogromne potrzeby i czują się samotni, a z drugiej, jak im się coś proponuje, to czasami zauważamy ich bierność. Sam muszę na nowo nauczyć się młodych ludzi. Wydawało się, że trochę pochodziłem w świecie duszpasterstwa młodzieży, a teraz znowu raczkuję – przyznaje ks. Dukielski. Razem z nim funkcję moderatora diecezjalnego pełni Alicja Mikos ze zgromadzenia Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Siostra uczy również katechezy w Zespole Szkół Muzycznych w Radomiu. – Matka Boża jest dla mnie potrójną patronką i była od moich najmłodszych lat kimś wyjątkowym, bardzo bliskim. Pochodzę z Kałkowa, gdzie powstało sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, dzieło ks. inf. Czesława Wali. Wtedy stopniowo wzrastała we mnie miłość do Niej. Odmawiałam Różaniec z głęboką wiarą, bo czułam, że jak poproszę Matkę Bożą w jakiejś intencji, to Ona mi nie odmówi. To była dziecięca ufność. Myślę, że poprzez tę modlitwę bardzo mi pomogła również w podjęciu decyzji o wstąpieniu do zgromadzenia, którego jest patronką – opowiada siostra.

Siostra Alicja funkcję moderatorki diecezjalnej pełni od 1 września. – Czuję się bardzo dobrze w kontakcie z młodymi ludźmi. Czerpię od nich entuzjazm, radość, głęboką wiarę. Szczególnie, gdy na tę młodzież patrzę w kaplicy, nazywam ich duchowymi perłami w diecezji. Bardzo lubię się z nimi modlić, ich modlitwa jest taka radosna. Odczuwam opiekę Matki Bożej, bliskość Pana Boga – mówi moderatorka. – Młodzież oazowa jest otwarta, uśmiechnięta, pełna entuzjazmu i chłonna wiedzy biblijnej. Widać w relacjach między nimi, na modlitwie, że pragną być blisko Pana Boga, doświadczyć Jego miłości i opieki Niepokalanej. Lękałam się tej pracy. Ale pierwsze spotkanie w Pionkach sprawiło, że wtopiłam się w tę młodzież. Oni przyjęli mnie z radością – dopowiada. Jak podkreśla siostra, to niełatwa funkcja. Młodzi przychodzą do niej z różnymi problemami, pytaniami. – Proszę Pana Boga, żeby przeze mnie działał, modlę się, by być dobrym narzędziem w Jego rękach – dodaje.

Zawierzą wspólnoty

Centralne obchody patronalnego święta odbędą się 8 grudnia w kościele Świętej Rodziny w Radomiu przy ul Kelles-Krauza 19. O 18.00 zaplanowano Mszę św. w intencji całego Ruchu Światło–Życie. – Zapraszamy wszystkich oazowiczów, czy to gałęzi młodzieżowej, czy rodzinnej, do udziału w tych obchodach. Wspólnoty parafialne, którym trudno będzie dotrzeć tego dnia do Radomia, zachęcamy, by u siebie zorganizowały takie obchody i zawierzyły swoją wspólnotę Matce Bożej – mówi ks. Michał Podsiadły.

Ksiądz Michał jest wikariuszem parafii św. Mikołaja w Końskich i moderatorem Diakonii Komunikowania Społecznego. Z Ruchem jest związany od I Komunii Świętej. Na pierwsze rekolekcje wyjechał w 2006 roku do Dąbrówki i od tego czasu nieprzerwanie jest przynajmniej na jednej oazie wakacyjnej. – W Ruchu dorastałem najpierw jako uczestnik, później jako animator, kleryk, no i teraz jako ksiądz. Widzę, że Pan Bóg mnie tą drogą prowadzi – przyznaje. – Oczywiście, mogę powiedzieć, że w tym środowisku trzyma mnie Pan Bóg, ale chyba w każdym okresie mojego życia to było coś innego. Gdy dorastałem, zyskałem grupę rówieśniczą. Później pojawiały się pierwsze, głębokie przyjaźnie. Gdy byłem animatorem, dojrzewał mój światopogląd i wiara. Teraz, gdy jestem księdzem, Ruch Światło–Życie jest dla mnie przestrzenią osobistej formacji, gdzie mogę doświadczać żywego Kościoła – mówi ks. Michał. – Młodzi są szlachetni, dobrzy. Jako ksiądz, przy tych ludziach rosnę i ujmuje mnie ich wrażliwość, głębia relacji z Panem Jezusem. Gdy słyszę głosy, że dzisiaj młodzież jest zła, to się burzę. Pewnie wielu młodych jest pogubionych, ale ja spotykam takich, którzy chcą w życiu czegoś więcej i myślę, że oaza jest przestrzenią, gdzie oni mogą realizować swoje pragnienia – dodaje.

Ksiądz Michał przy parafii prowadzi grupę oazową. – Ksiądz Blachnicki wpisał w charyzmat Ruchu służbę wspólnocie parafialnej. Parafia ma być dla oazowiczów drugim domem, w którym będą mogli spotykać ludzi, którzy wyznają podobne wartości. U nas, w Końskich, spotkania oazowe są dla uczestników czasem oddechu, przychodząc na nie mogą zaczerpnąć świeżego duchowego powietrza i poczuć się sobą – przekonuje. Oazowicze w czasie wakacji uczestniczą w rekolekcjach. W parafiach zazwyczaj spotykają się raz w tygodniu, ale oprócz tego podejmują różne inicjatywy, prowadzą akcje charytatywne, dekorują kościoły przed świętami. – Staramy się, żeby nas było widać w parafii, bo to jest forma ewangelizacji. Często oazowicze są ludźmi do zadań specjalnych, których w kościele może czasami nie widać, ale, tak jak u nas, zawsze można na nich liczyć – przyznaje ks. Podsiadły.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy