W Wąchocku odbyły się obchody 163. rocznicy wybuchu powstania styczniowego. Centralnym punktem niedzielnych uroczystości była Msza Święta w Kościele pw. Świętego Floriana, mieszczącym się w miejscowym opactwie cysterskim. Liturgii przewodniczył i homilię wygłosił opat o. Eugeniusz Augustyn.
W homilii o. Augustyn przypomniał, że powstanie styczniowe jest ważnym wydarzeniem związanym z historią naszego kraju. – To jest w pewnym sensie fundament, dzięki któremu mogliśmy się doczekać niepodległości w 1918 roku. Jesteśmy narodem, którego historia liczy ponad tysiąc lat, w dziejach którego zdarzały się różne pęknięcia. Chcemy być wierni Chrystusowi i Kościołowi. Przetrwaliśmy najcięższe chwile, pokładając ufność w Bogu. Wszystko to zawdzięczaliśmy rodzinie, w której pielęgnowane były tradycje i pogłębiania była wiara – mówił wąchocki opat.
O. Augustyn powiedział, że powstanie wprawdzie upadło, jednak świat dowiedział się, że istnieje naród, który pragnie wolności. – Rodzina, która żyje z Bogiem, przyczynia się do tego, że naród nie zginie. Ojczyzna to zadanie, abyśmy o nią dbali, abyśmy ją utrzymali. Dlatego dzisiaj modlimy się za naszą ojczyznę, aby już nigdy nie musiała, poprzez działania zbrojne, dochodzić swoich praw – dodał cysters.
W czasie powstania styczniowego w obozie, który znajdował się na terenie klasztoru w Wąchocku, zgromadzono 1400 ludzi, formując z nich oddziały jazdy, piechoty i służb. Przypomniano o tym w czasie okolicznościowych przemówień przy pomniku Mariana Langiewicza. Senator RP Jarosław Rusiecki mówił, że stojąc przed pomnikiem Langiewicza, pułkownika powstańczego ziemi sandomierskiej, województwa sandomierskiego i krakowskiego, później generała i dyktatora powstania styczniowego, chcemy przypomnieć ofiarę uczestników zrywu niepodległościowego. Przypomniał, że drugiej połowie XIX wieku, Polacy zjednoczyli się, aby walczyć o suwerenność i niepodległość ojczyzny. – Wiemy jak skończyło się to najdłuższe, największe i najkrwawsze powstanie narodowe, wobec naszych zaborców. Ale z tego zrywu wyrosła taka siła wśród naszych rodaków, która doprowadziła do odzyskania niepodległości w 1918 roku – mówił senator Rusiecki.
Głos zabrała również poseł Agata Wojtyszek. – Nasi przodkowie chwycili za broń, bo nie godzili się, żeby nasza ojczyzna była wymazana z mapy Europy. Nie udało się im wywalczyć niepodległości, ale ich walka, miłość do ojczyzny, dały impuls kolejnym pokoleniom, aby nie godzić się z niewolą – podkreśliła poseł Wojtyszek.
Na koniec przemówił burmistrz Wąchocka Robert Janus. Mówił, że przez 123 lata Polacy walczyli o to, abyśmy żyli w wolnym kraju, abyśmy odzyskali niepodległość. Zwrócił uwagę, że jednym z takich zrywów było powstanie styczniowe. – Dlatego dziękuję wam wszystkim za to, że tu jesteście, że pamiętamy o tych ludziach, o tych Polakach, którzy walczyli za nas, za to, żebyśmy mogli w dniu dzisiejszym mieszkać i żyć w wolnej Polsce. Pamiętajcie o tym, że wolność nie jest zawsze. I zawsze należy pamiętać o tym, że jesteśmy Polakami, bo to jest najważniejsze. O to walczyli nasi dziadowie, pradziadowie, abyśmy dziś mogli być wolni i abyśmy dziś mogli żyć w wolnym kraju – mówił samorządowiec.