Zgodnie z wieloletnią tradycją na rynku w Jedlińsku koło Radomia odbyło się ścięcie Śmierci. Jest to jedyny tego typu obrzęd ludowy w Polsce, wywodzący się z 1778 r. Odbywa się corocznie w ostatni wtorek karnawału, w tak zwane kusaki.
Wśród uczestników widowiska był Kazimierz Szubiński. - Cieszę się, że ten zwyczaj się wciąż kultywowany. Trzeba pielęgnować tradycję i naszą kulturę oraz przywiązanie do wartości. To mocny filar, na którym powinna wciąż opierać się nasza narodowa tożsamość - powiedział Jedlińszczanin.
17 lutego na Rynku zebrali się mieszkańcy, aby z wielowiekową tradycją wziąć udział w ścięciu Śmierci. Ulicami miasteczka chodzili przebierańcy, zwani kusakami. Wszystkie postaci, w tym również kobiece, grane są przez mężczyzn.
- Mogliśmy usłyszeć, że widowisko w niezmienionej formie przedstawiane jest od ponad 150 lat. Trzeba się cieszyć, że nasza tradycja jest kultywowana, jest ciągle żywa, co nas niezmiernie cieszy. Chyba wszyscy czują ogromną dumę - powiedziała Anna Malinowska, dyrektor miejscowego ośrodka kultury.
Autorem scenariusza obrzędu ludowego jest dawny proboszcz jedlińskiej parafii ks. Jan Kloczkowski. Był on historykiem-amatorem. Założył i prowadził kronikę parafialną, będącą bogatym źródłem informacji o ówczesnym Jedlińsku. Jego imię nosi Muzeum Ziemi Jedlińskiej. „Zabijcie Śmierć srogą i się nad nią nie litujcie, bo ona wam zabiera siostry i braci. Nie ujdzie przed nią ni młody, ni stary, ona każdego powali na mary. Za te zbrodnie liczne, my – sąd wyrok wydajemy. W imię Ojca i Syna na ścięcie ją skazujemy, nim miną cztery godziny” – recytowali swoje kwestie mieszkańcy Jedlińska.